Schizy

Lyrics
[Zwrotka 1: szpiegowsky] Peli dał mi bit no to czas na fajne zwroty Robię sobie hip-hop, obok gdzieś monopolowy Potem mówią, że ja pijak, bo zapiłem całe głowy Lecz nie swoje, więcej powiem na slaveckym hoście Schizy mam na bani, schizy to są całym mną Fazy, fobie i obsesje, nie trylogia, tylko bezsens Powalony świat, powalone wszystko, takie oh Wytrzepane oczy, przez trud i zmęczenie mną Żal gdy patrzę na to puste środowisko Wszyscy tylko chcą się cieszyć ziomek chwilą (chcą by było czysto) Jak ma tu być czysto, jak tyle tu fałszywych tych ludzi? Zapalę ognisko, no i spalę tyle tych zczarniałych kości Zrobię to, nieważne co mi powiesz Zrobię to, bo taki właśnie ze mnie człowiek (ziom) [Refren: szpiegowsky x2] Ciągle schizy na mej bani, ciąglе te obsesje Ciąglе chce tu dobrze, weź to powiedz mojej mamie Smutek, żal jednak po co się ziom martwić Walczę by więcej brudną krwią nie splamić [Zwrotka 2: smutnyBOREK] ? [Refren: szpiegowsky x2] Ciągle schizy na mej bani, ciągle te obsesje Ciągle chce tu dobrze, weź to powiedz mojej mamie Smutek, żal jednak po co się ziom martwić Walczę by więcej brudną krwią nie splamić
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- SmutnyBOREK
- Szpiegowsky