Sicario

Album cover art for "Sicario" by Słoń (POL) & Szpaku

Słoń (POL) & Szpaku - Rap, Hip-Hop

Sicario

76.8K Plays

View Album

Lyrics

[Intro] Więc jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) [Refren: Słoń & Paluch, Słoń & Szpaku] Klik, klak, stawiamy dzisiaj pod mur ich sicario Płacisz mi za to, żebym rozkurwił Jak proch z Kolumbii, wciągam synu cię w nałóg Lecą szyby, to niespodziewany wybuch metanu Więc jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) [Zwrotka 1: Słoń] To anarchia, wyją alarmy niczym kołysanka Koktajl i kominiarka, atak na 13 komisariat Podziemna oligarchia, mamy wojnę we krwi Słoń bez przerwy tnie jak William i Christopher Wallace w jednym Chodzę w czerni i gram hardkor, bo wychował mnie Madball Jestem tu, gdzie co druga dyszka cuchnie jak mefedron Gdzie menelstwo sra na klatkach, psy mnie mają za przestępcę A twój tata z radia w mercedesie słucha Keine Grenzen, hej Mam się świetnie niczym Sheller, to Po-Poznań Kiedy pu-puszczają leki, to się za-zaczynam jąkać Miałem ziomka na ośce, co mu w bani padł bezpiecznik Bo choć nie był hokeistą, krążki walił jak Wayne Gretzky wciąż Mam te wersy, które przytaczasz jak Biblię Zarażę cię fanatyzmem tak jak żmija wchłania pisklę Chwytam za kanister i dbam o to, że nie zgaśniesz Cytując Ezechiela, 25:17, o! [Refren: Słoń & Paluch, Słoń & Szpaku] Klik, klak, stawiamy dzisiaj pod mur ich sicario Płacisz mi za to, żebym rozkurwił Jak proch z Kolumbii, wciągam synu cię w nałóg Lecą szyby, to niespodziewany wybuch metanu Więc jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) [Zwrotka 2: Szpaku] Lecę na ludzkiej stonodze, żeby sny spełnić Lokomotywa robi (aaaaa!), łapy w górę To nie Ghostland, u mnie bajka się nie kończy To nie twój tani rap i daję głowę, że bym skończył To nie pączki z mefedronem A ze smakiem pokazują patologię Dzieciaki w szkołach - samary, nie piórniki I ujebane amfą, a nie kredą od tablicy Ciągle coś za mną chodzi, odkąd wydymałem rapgrę Modlą się do mnie młodzi, przekaz zostawiłem w gardle Moje wersy - Biblia, muszą zapłonąć Na wieki wieków ave, chcą pokoju z palną bronią Zalew idealnych ludzi - Elephant Zrobimy czystkę jak w Columbine To dla mojej sekty, ostatnia zmiana Ósmy z demonów - pycha, mówię, talerz odkładam [Refren: Słoń & Paluch, Słoń & Szpaku] Klik, klak, stawiamy dzisiaj pod mur ich sicario Płacisz mi za to, żebym rozkurwił Jak proch z Kolumbii, wciągam synu cię w nałóg Lecą szyby, to niespodziewany wybuch metanu Więc jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Więc jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!) Jaraj się, jaraj (co?) Jaraj się, jaraj (u!)

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Szpaku
  • Słoń (POL)