Jak skończymy

Lyrics
[Refren: Solar & Białas] Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością [Zwrotka 1: Solar] Robimy z B płytę, chuj wie po co właściwie Nie mam już nawet ochoty się widzieć z tym skurwysynem Ciągle tylko pije, robi dupy po burdelach Wali koks co melanż, lubi kogoś sponiewierać Ja nie jestem lepszy, nie ma co pieprzyć I tylko o tym już potrafimy pisać teksty A kiedyś se graliśmy na luzaku, sącząc piwko I w trasę ruszaliśmy zajarani robić hip-hop [Zwrotka 2: Białas] Czemu do ciebie mówię, skoro cię tu nie ma? Może czytam hip-hop, a jest napisane schizofrenia? I tylko sobie wmawiam, że dni mi spoko płyną A leżę w izolatce upierdolony śliną Dostaje więcej leków, niż twoja apteka Ciągle coś majaczę, dziwi się nawet lekarz I mi nie daje żadnych szans, mówiąc krótko A rodzina mnie widuje tylko przez weneckie lustro [Refren: Solar & Białas] Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością [Zwrotka 3: Solar] Jestem po powrocie z Anglii, bo w Polsce hajsy Nie czekały na mnie, a ile można mieszkać u matki? Biorę hajs, biorę kredyt, za rękę partnerkę I kupuję (wow) monstrualną kawalerkę Na parapetówę nie mam nawet kogo zaprosić Nie mam już rodziny, rapu ani dawnych znajomych Moje życie to obsługa wózków widłowych Ale mam gdzie upadać, nie mieć siły się podnosić [Zwrotka 4: Białas] A może się zabije, stracę dom i rodzinę? Będę spał na dworcach, ale do lepszego życia bilet Nie dla mnie, nie jestem na drodze do gwiazd Dzieciaki dają mi wino, jak je jebnę na raz Zawsze to kręcą i wrzucają do netu Mój syn patrzy na śmierć swojego autorytetu Słucha mojego rapu, nie chce być nikim Za parę dni się dowie, że zamarzłem na ulicy [Refren: Solar & Białas] Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością Skurwysyny, nie ma nic bez przyczyny Nie ma co się wozić, zobaczymy jak skończymy Nie chcę wytykać palcem ludzi, którym nie poszło Bo może sam se nie poradzę z codziennością [Zwrotka 5: Solar] Siedzę w moim gabinecie, w Baggy'ach i czapce z daszkiem Słucham dema, co mi je małolat dostarczył tu właśnie Wiem, co ma w bani i jak bardzo mu zależy Sprawdzam całość, opiniuję i mówię, by w siebie wierzył Nie mogę go wydać, bo jednak biznes to biznes Ale paru producentów dla niego chociaż przycisnę Widzę, że nie zaczął od stworzenia listy gości Tylko usiadł, pomyślał – jak przekuć skillsy w propsy? [Zwrotka 6: Białas] A może mi się uda, będę rapował bez przerwy? Nie chodzę na balety, mam zajęte weekendy W tygodniu robię klip i się dogrywam na mixtape'y A moje marzenia mam na wyciągniecie ręki Gram koncerty takie, że sala pęka I skala pęka, kochają mnie jak Evidence'a Jestem dowodem, że warto wierzyć w marzenia Tam kurwa się widzimy, do zobaczenia! [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Solar (POL)
- Białas