Ptaki

Lyrics
[Zwrotka 1: Diox] Czasem chciałbym być wolny jak nad miastem ptaki Łapię wolny oddech unosząc się nad blokami Kurz osiada na laurach tych co przegrali W moich oczach blask trwa jak konsekwencja pracy Chciałbym unieść się jak one, poczuć w sobie moc Że w dowolnej chwili mogę odejść stąd Stanąć ponać grzechami, które rosną wciąż Jak ptaki nad drzewami krążą z naszą krwią Widok miasta z lotu ptaka przeraża Bo doskonale widoczną jest droga do cmentarza Podobno wolnośc potrafi szlak odwracać Więc głowę mam spokojną powiewa biała flaga Tu, gdzie niebo limit ten nie cuzje ograniczen by uniesc sie Zachwytem kroków chodnikiem Z atramentem na palcach, nadzieją w sercach, pióro, odiweczna Walka bez krwi na rękach [Zwrotka 2: Tomasina] Spójrz w niebo, jaka nie wykorzystana przestrzeń Wśród zwierząt widzę ptaki, i gdzie jestem ja? Wśród marzeń co najwyżej Bo kto by nie chciał wzbić się w powietrze, być tam Tak jak one czuć powietrza chłód i wiatr Przez moment być ponad tym wszystkim nad Taki czysty nieskazitelny Wyrazisty, pełny barw zupełnie nie jak człowiek Ludzie przykuli się do przyziemnych spraw Czas sie odmulić, wybrać ciepły kraj Metaforą nie domy ze szkła czy kart Bo marzenia można rzeczywistnić, a jak Ciężko się unieść bez skrzydeł Ciężej tym nie wierzą w nic w ogóle jakis sprzeciw? Nie, posluchaj serca i uwierz, jak Keshi zabiorę Cię wyżej, i wyżej
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Tomasina
- Diox