Sława

Album cover art for "Sława" by Sobota & Major SPZ

Sobota & Major SPZ - Rap, Polski Rap

Sława

0 Plays

Duration: 2:41

Lyrics

Language:

[Refren: Sobota] Fury, brylanty, złoto , blanty i blichtr Wszystko dla mnie Jak chcecie się możecie patrzeć od dziś Wszyscy na mnie Wchodzę na szczyt i se lecę jak zły Zbyt wulgarnie? Nie jestem gangolem, rozpierdalam Ich totalnie Ich totalnie I też stąpamy czasem razem po tej cienkiej linii I zabieramy pracę z kacem do swej familiji Gdy mnie ktoś wskaże palcem w blasku miną mi godziny Gdy ciebie wskażą palcem, skaża cię nie pomówimy [Zwrotka 1: Sobota] Plata o plomo, czy sława i w cień To zdaje się oplata ciebie i mnie Nie liczę na farta i wiem czego chcę I chyba mam farta bo karta mi żre Wiem po co i gdzie Uprawiam rap grę Podobnie jak ty, za mało śpię Za siebie nie oglądam sie I mnóstwo skurwieli co utopią mnie Choćby tylko w łyżce wody, ale nie dam na to zgody Nie odsłaniam ziomuś brody W ogóle nie ma na nawet mowy Łączy nas żywioł hardcore-owy Też grasz na żywo, na wszystko gotowy Ale błyszczenie to moje zawody Bo keta ci ciąży przy ucieczce Sygnet zawadza ci przy strzelaniu Żadnego dla ciebie nieszczęścia nie chcę I życzę ci szczęścia przy przesłuchaniu Nie ma cie na insta nie żyjesz na fejsie Niepotrzebne zdjęcie, nie wyręczasz panów Takim dedykuję właśnie tą rap sesję To zdrowe podejście nie potrzeba fanów Wiec weź się zastanów kim w życiu naprawdę być chcesz Nie ćpaj własnego towaru, choć w tej branży naprawdę sie chce Nie miewam koszmarów choć towar ciągle swój ćpię To samo co będzie ziom dobre dla mnie Dla ciebie będzie już złe [Zwrotka 2: Major SPZ] Najpierw się wozisz i obnosisz Potem pierd* że jest przypał Psy wjeżdżają i cie kręcą Mnie Filop kręci na klipach Kombinujesz, to ziomuś cisza Nikt nie widział, nikt nie słyszał Nikt tu nic nie wie, uważaj na siebie, bo szkoda życia Jesteś gangster czy celebryta Zdjęcie klamki wrzucasz na Insta Rano do drzwi puka policja Stówę koksu sypiesz do kibla Taka sława to kurwa lipa Potem na wolność patrzysz z lipa Jestem tu po to żeby teksty pisać Rodzina, muzyka, ulica Życie na mieście jest drogie Tracę tam całe zdrowie Mogę mieć nabity portfel, ale i tak kartę wyciągnę Na stole robię przekątne I liczę tą forsę na koniec i zawsze brakuje Bo długie są noce bo często baluję i palę proszek Poza tym to śpię spokojnie [Refren: Sobota] Fury, brylanty, złoto, blanty i blichtr Wszystko dla mnie Jak chcecie się możecie patrzeć od dziś Wszyscy na mnie Wchodzę na szczyt i se lecę jak zły Zbyt wulgarnie? Nie jestem gangolem, rozpierdalam Ich totalnie I też stąpamy czasem razem po tej cienkiej linii I zabieramy prace z kacem do swej familiji Gdy mnie ktoś wskaże palcem w blasku miną mi godziny Gdy ciebie wskażą palcem skażą, nie pomówimy

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Major SPZ
  • Sobota