Zamulator Smarkacz

Lyrics
[Intro] Yo... Yo... Yo... Yyy... [Zwrotka] Czasem mam tak, że mi się włącza Zamulator Smarkacz – moja ksywka piąta I mi wtedy czas gna, oglądając Polsat Wpierdalając ciastka w majtach i japonkach To taka katatonia, forma autoupomnienia Że to moja zbrodnia, ale autor to denat Alkoholik, poza tym bumelant, siema I jak pedał ubolewam nad bólem istnienia (Chuj tam) To idzie tak, że zmienię od jutra Jutro, że od jutra, a pojutrze jeszcze raz od jutra Tu trwa taka akcja, to czas jak Idealna pułapka, można o tym traktat wpisać w rap, a Nie rób tego może Bo ja to mam na kartkach i czuję się jak złodziej Bo kradnę tobie ten moment, chociaż powiedz Chyba nie jest całkiem źle, bo bit dał Pan Jan A ja nie mówię "carpe diem" jak pizda z radia Twoja panna ma na wargach, okej, śluz Czyli działam jak sauna na Penelope Cruz
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Smarki Smark