Wracam Na Rewir

Album cover art for "Wracam Na Rewir" by Śliwa

Śliwa - Rap, Polski Rap

Wracam Na Rewir

0 Plays

Duration: 1:18

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Ej yo Wracam Na Rewir Rap Stream 2 One Take, dosłownie kurwa [Zwrotka] Nic nie odjebałem, ale mówią: "Śliwa siedzi" Wiesz, że mam gadane i ten flow wraca na rewir Idzie zgodnie z planem, chcą mi zajrzeć do kieszeni Ale nie radzę, bo są wypchane po brzegi Nikt tu nie chce beefu, więc muszę wpierdalać steki Jebać te pieniądze, kiedyś nie miałem na kefir Richie mi powiedział: "rozpierdolisz, tylko nie pij" Teraz spełniam swe marzenia, tak się z płotki zrodził rekin Nadętych hejterów na biegu mijam jak Messi Wy w studiu raz na miesiąc a u mnie sesja po sesji Chcesz mi zaszkodzić to wypierdalaj z posesji Dobrze wiem, że mnie śledzisz, więc na chuj pytasz jak leci? Kilka tysięcy dup i każda chciałaby się żenić I przykro mi, że znów masz jedną rękę jak Szeli Tu co drugi to ćpun, widzę jak towar się mieli Ziom chce zarobić, rzuca kamień jak Obelix Mogą wiele mi zarzucić, ale nie brak konsekwencji Co do toksycznych ludzi - lżej idzie się bez nich Nie chciałem rąk ubrudzić, wybrałem małe łyżeczki Chcą o mojej drodze mówić a sami by jej nie przeszli Jestem artystą, jak mógłbym nie zrobić rzeźby? Szczam na wasze chainy, tu sztuką jest być trzeźwym Znów ostrzejsze flow bo mam dość bycia uprzejmym I znów ostrzejsze flow bo mam dość bycia uprzejmym Sieka na wejściu jak intro w Belly Zazdroszczę fanom, bo wykurwi ich z foteli Tu wszystko siedzi jak Prodigy i Alchemist Mistrz nie wicemistrz, milcz a nie seplenisz Jak Steve Buscemi gdy tnę bit jak Gibbs Frieddie Mam ten street credit sznyt jak Big Daddy Jak nikt w PL, rap Mick Jagger I jest luz, tak niszczę grę, liczę szelest A wy przeszliście chrzest? Żaden freak, choć kochał ćpać i pić jak ODB Nie odjebało mi, Follow Me part three Who's the man? Patrick Hell yeah you got me Wracam Na Rewir i rozpierdalam Ci czajnik Ten świat był zawsze zły, ale jest coraz gorszy Mam zimne serce, bo wiem, że łatwiej jest no emotions Wolę nie ufać ludziom, bo wiem, jak to się kończy Serio, lepiej to uciąć, niż siłą to łączyć No emotions wobec tych karierowiczów Jestem ostrożny, wciąż daleko przed barierą kiczu I to nie do mnie tak, nie do mnie z tą bajerą misiu Nie gram, kiedy plakat nie uwzględnia mojej ksywy Yesus Śliwa to liryczny zbrodniarz Bo gdy nawijam czują się, jakbym ich związał Ta scena ssie, większość po jednych pieniądzach Nie chcę z wami wąchać, nie chcę was poznać A żyć jak wy kurwa absolutnie nie chcę W domach żony, kurwiszony na backstage Tu hipokryzja wypływa dziś na powierzchnie Żal mi ludzi, którzy wciąż wam okazują respekt Śmieciowe newsy o freakach, bo to się klika I wszędzie te mordy ćpunów, nawet na batonikach Ty łykasz jak pelikan ten shit A ja się pytam - co zrobili z tej gry? Żałosne ksera typu Blacha Mordo ściągam tłumik, walę prosto w łeb wacka Kurwa, czarna hoodie, wrócił Szef, już czas na atak Zapytasz w imię czego? Proste - w imię zasad Nie masz własnego zdania - branża zrobi z Ciebie kurwę A ja kroczę dumnie, bo nie stałem się produktem Ani zabawne to jest, ani to smutne Jak Smolasty na tronie reklamujący parówkę Wszystkim chodzi o gotówkę, nic dla sztuki, twarde fakty Pierdolę podium, o które walczą te klauny Ja już prędzej martwy niż skażony i sprzedany Ja mógłbym być spłukany ale zawsze podziwiany A cały ten wasz sukces w moich oczach jest jak blamaż Chuj, że Balenciaga kiedy na godności plama Aktualnie gra jest niczym wiejska biesiada Powiedz, jakim cudem stoją po tylu strzałach w kolana? W branży bez zmian, raperzy są śmieszni Nie sztuką wygrać beef, dziś sztuką to jest mieć beef Malik powiedział mi to samo co Albercik Lirycznie robię dwóch, to Śliwka ma Ostre Pestki Co się stało z tą sceną? Zlituj się Boże Idole małolatów są kumaci jak Josef Mój rap a wasz różni się jak fałsz i prawda To coś jak rzeczywistość byku versus Instagram To piękny świat, ja nie dam się nabrać bo O ile wiem najwięcej pracy ma psychiatra Tu każdy ćpa, nawet młoda matka A później widujemy tych dzieciaków w kominiarkach Jest chory trend na bycie gangsta a więc syna pilnuj Znam złe oblicze miasta nie tylko z filmów Chłopaków po odsiadkach, wściekłych jak pitbull I żaden nie chce wracać tam dokąd idziesz synku Kiedyś te baggy i joint za to do paki tu chcieli mnie wziąć W tej łysej bani demoniczny voice Mówili nawiń i nabili coś Byle tylko nie nawalił mi głos Kiedy my palimy to To mam na bani jedynie tu ballin in hoes God only knows W jakim tam wieku tu waliłem w nos? Uwieczniam to jak stary Nikon Śliwa to czarny koń Daj mi broń, habibi come Sukę tak piękną jak Nicole Aniston Tak pojebany jak ja nie jest on, nie jest on ani Słoń Tej, pachnie klasyką niczym Timberland Za singlem singiel, jakbyś przeglądała Tindera Złowię jak Fitzgerald, wacków, fejków i ksera Pełna koncentracja i nie mówimy o Birkenau To kurwa koniec gry, odbieram piłkę wam Palec na cyngiel, pow, punch co linijkę mam Madafaka!

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Śliwa