Wielki sen (Remix)

Lyrics
[Zwrotka 1] Czasem zastanawiam się, skąd te myśli w mojej głowie Co mi życie podpowie, gdy nad krawędź krocze Czy zostanie po słowie, przyjaciół parę przy grobie Garstka rodziny w żałobie, ile w życiu przeoczę z tych dni Co są reszty życia mego pierwszymi Czy się spełni wielki sen, o którym śnimy Może kiedyś, limuzyny i śmietanka z wyższych sfer Ucichną skurwysyny, za plecami dziwne szmery Może za mą prace, życie wynagrodzi szczodrze Boże różnie stąpam, wiem, staram się dobrze Jak na LCD basy skaczą morale, stale Chłopaczyna widzem codziennych szaleństw Tylko staram się utrzymać dystans, po całości Umieć żyć, śnić, rozkminiać różne mądrości I zaznać wielkiеj miłości, którą teraz zdobyłem Po prostu żyć, jak żyłem, niе zapominać kim byłem Tym co wyznaczyłem szlakiem, kreślić kontur przyszłości Czasem żałuje rzeczy, które popełniłem w złości Ale przecież nie można głuchym być na wszystko stale Szansy szukać w morale, treści, złudnych opowieści Życia dzielić na części, palonymi mostami Trzech chłopaków, każdy inny, ale z gruntu tacy sami [Refren] Jak bilans zysków i strat, to ocenianych z perspektyw Bo to warto, pamiętaj, człowiek białą kartą I choć czas ludzi zmienia, hajs ludzi zmienia Każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia [Zwrotka 2] Czasem siedzę sam, a minuta jest godziną Myśli o dniach z przeszłości, myśli płyną Jak we śnie, a ja w kolorach chce śnić Dosyć boleści i bez zaprzedania co bezcześci W garści trzymać swoje, los uśmiecha się szyderczo Ilu już widziałem ludzi, co samotnie sterczą Jak słup soli, ślepy, głupcy, kochać życie, chociaż boli Wiem, wielu w roli kata, a ty chronić chcesz kark Złudny los figle płata, dokłada ciężar na bark Kolejny dzień to żart, ale przebrzmiał już śmiech Czasem mocny cios od życia, może odebrać ci dech Walcz, niepoprawnych trzech, co nie chylą nigdy czoła Młodzi absolwenci, a najlepsza szkoła życie O proficie marzenia, o pełnych bankach, tu w kieszeniach O koncertach, na których atmosfera wywołuje drżenia skroni O tym nie żyć, jakby ktoś cię ciągle gonił O tym, by za sobą pozostawić kłopoty Naprostować życia zwroty i odpocząć, usiąść Się zastanowić po co wszystko, po co Kiedy problemy się krocą, a ty na deski padasz Kiedy zamiast przyjaźni, u bliskich króluje zdrada Kiedy moral upada, coraz cięższy do zniesienia A życie nie do przewidzenia, a klęska znaczy zmaza Słoniu, persona tabula rasa [Refren] Jak bilans zysków i strat, to ocenianych z perspektyw Bo to warto, pamiętaj, człowiek białą kartą I choć czas ludzi zmienia, hajs ludzi zmienia Każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia Każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia Każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia Każdy bit prowadzi, coraz bliżej do spełnienia
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Słoniu (Siedem Łez)