ARTYZM

Album cover art for "ARTYZM" by Sentino

Sentino - Rap

ARTYZM

1 Plays

Duration: 3:01

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Nigdy nie było lepiej, zawsze wiatr w oczy Dzisiaj dresy Fendi, Louis, kiedyś Lacosty Dzieci z rogu, nie było żadnych telefonów Im więcej w necie siedzą dzisiaj, to tym więcej chorób [Zwrotka 1] Chodzę w szlafroku, ledwo budzę się, mam terror w bani W łóżku panie z Panamy, co znają zero granic Czas już do domu wracać, albo się znowu nachlać I robić nowy wachlarz dwusetek jak oligarcha Francuska nonszalancja, ja lubię same krowy A jak ustami robi wzbudza we mnie stan lękowy Zawsze wracam do żony, rodzinę trzymam blisko Bo ojciec obcy był za dziecka, tylko dał nazwisko Robi się noc i widzę diabłów już na horyzoncie Daję im punche jak Chuck Norris w formie Rock 'n' roll w Rolls Roycie Po rozwodzie Guns N' Roses Rucham te szpony w trójkącie, iluminacja w loży [Refren] Nadchodzi zmiana, czarna kominiara Laska napolitana, bryła boliwiana Cuchnie, cuchnie kotem 2C-B ma w nosie Chcą mi coś powiedzieć? Niе mój problem Nie jestеm narcyzem, to czysty artyzm Walczę z demonem i się szarpię z nim Don Julio w kryształowej szklance Bakarat Dwa miliony rocznie minimum za cały aparat [Zwrotka 2] Jak król azteków rzucam ciała ofiar z piramidy Raperzy słodcy, że im widać pizdy Możemy iść na piwa z gwinta, ale wywiad – nigdy Mam problem duchowy, nie psychiatryczny Nie lubię tykać krzywdy – jak widzę półidiotę, daję spokój Wydaję w tydzień to, co twój prawnik w całym roku Nie palę smutny fajek w bloku, nie lubię osób dup, co dużo piszą Lubię te, co po dwóch szotach sobie dupę liżą Wirtuoz, a nie muzykant – jeśli na to lubrykant Ona – gruby stan, prosi o drugi gram Wyżywam się w jej duszy jak przy egzorcyzmie A raperzy się tu napinają seks turyzmem [Refren] Nadchodzi zmiana, czarna kominiara Laska napolitana, bryła boliwiana Cuchnie, cuchnie kotem 2C-B ma w nosie Chcą mi coś powiedzieć? Nie mój problem Nie jestem narcyzem, to czysty artyzm Walczę z demonem i się szarpię z nim Don Julio w kryształowej szklance Bakarat Dwa miliony rocznie minimum za cały aparat [Outro] Nigdy nie było lepiej, zawsze wiatr w oczy Dzisiaj dresy Fendi, Louis, kiedyś Lacosty Dzieci z rogu, nie było żadnych telefonów Im więcej w necie siedzą dzisiaj to tym więcej chorób . .

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Sentino