HOST

Lyrics
[Refren] Chyba muszę to inaczej zacząć, a nie mówić ciągle wprost Wskoczył nowy host, burzę stary most Wstaję rano, drażni mnie tylko jebany nos Nie przypominam sobie, co to była za noc Wszystko na mój koszt - zawsze Idę po swoje do przodu, nie liczę na wsparcie Wiem, że mam coś w sobie, coś czego nie ma na starcie Ale nie mam czasu, żeby dalej stać na warcie Ale nie mam czasu, żeby wejść na farcie Bałem siebie, czy ty przyjmiesz mnie otwarcie Ona daje głowę mi, lubię to bardziej Niż kiedy mówiła mi, że lubi mnie bardziej Nie kapuję, kiedy mówią nie mam się martwić Jak byli by w miejscu, co ja, to byli by martwi Nie zrozumiesz, kto w wyścigu trzeci i czwarty Ja po prostu nie mogę dać zrobić se czapy [Zwrotka] Ciągle muszę gadać o nich, ale już są niczym dla mnie Nie wiem ile mogę tak, powiedz mi Jej dłoń na sobie, parę gram w sobie I muszę wytrzymać jeszcze parę dni Nie zmarnuję swoich, nie czekam na Olimp Ziomy wiedzą, że nadchodzi duży plik Wszystko trzymam w folii, nie chcę mieć kontroli Nie obchodzi mnie, co do mnie mówisz ty Gasnę, gasnę, gasnę całe dnie Dziś znów gasnę Z nimi nie zasnę całe dnie [Refren] Chyba muszę to inaczej zacząć, a nie mówić ciągle wprost Wskoczył nowy host, burzę stary most Wstaję rano, drażni mnie tylko jebany nos Nie przypominam sobie, co to była za noc Wszystko na mój koszt - zawsze Idę po swoje do przodu, nie liczę na wsparcie Wiem, że mam coś w sobie, coś czego nie ma na starcie Ale nie mam czasu, żeby dalej stać na warcie Ale nie mam czasu, żeby wejść na farcie Bałem siebie, czy ty przyjmiesz mnie otwarcie Ona daje głowę mi, lubię to bardziej Niż kiedy mówiła mi, że lubi mnie bardziej Nie kapuję, kiedy mówią nie mam się martwić Jak byli by w miejscu, co ja, to byli by martwi Nie zrozumiesz, kto w wyścigu trzeci i czwarty Ja po prostu nie mogę dać zrobić se czapy
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Rusina