Kowboj

Album cover art for "Kowboj" by R&R Brygada

R&R Brygada - Rap, Polska

Kowboj

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Verse 1: Rzaba] Siemaneczko, wita was rzaba Wpadłem sobie trochę na majku pogadać I choć robię to rzadko, bo jestem zbyt skromny Po nawijam coś o sobie by wpasować się do formy Tego utworu - więc posłuchaj mnie kowboju Najważniejsze to nie zatrzymać się w rozwoju I możesz nazwać mnie wiecznym studentem Możesz mieć o to do mnie pretensje Że moje studia są, kurwa, dziesięcioletnie Jasne, ja tych błędów się nie wyrzeknę Ale cały czas prę do przodu By zatrzymać się nie szukam powodów Mam w życiu to co ważne - mam swoje pasje Kocham robić rapy i kocham grać w basket Mam miłość też dla ludzi mi bliskich Bez nich nie dałbym rady - to wniosek oczywisty Wiem kiedy mam zapieprzać. Kiedy się wyczilować Rzadko piję wódę, raczej wolę browar Bo gdy łyknę czystą często robię coś złego Ale ejj.. nigdy nie wracajmy już do tego! [Hook] [Verse 2: Bob] Cześć jestem Bob - tak brzmi moja ksywka Nie jedna osoba już do tego przywykła Lubię się poruszać w rytmach hip-hopu Mam 22 lata i cenię święty spokój Z tego też powodu nie przepadam za klubami No i mam też dar kręcić na barze barami 0 i 1 ciągle mam przed oczami Później w wolnym czasie często bujam się z ziomkami Ciężko ci będzie stary, mnie omamić Od rodziców mam mózg co lubi się wycwanić Nie chcę też żebyś mówił, tutaj, na mnie panicz Jestem skromny, wierzę w Boga - nie chcę Ciebie zranić To czysta zajawka ubrana ze spodniami Stare najki, brudny t-shirt, tirówka na bani Lubię też wspominać jak byliśmy gówniarzami Te czasy nie powrócą, ale mixtape rozjebie cię anegdotami! [Scratches] [Intro Verse 3: Banan] Cus' I'mma big boy boy boy aa.. [Verse 3: Banan] Na stopach jak smarki Mam ujebane najki Na nogach baggy dżinsy jak luzuję atmosferę Albo rurki jak chcę być hipsterem Mam wenę żeby nie być jednostajnym Bo tylko jednostajni są naprawdę marni Zakładam bluzę jak chcę być hoody - być fajny Zakładam koszulę jak wyrywam sztuki z ferajny I sztuki wiedzą po co mi te punchline'y Na starcie mnie kasują, bo niby jestem zwyczajny Moja morda bystra jak woda w klozecie Otwarta japa jak łapię zawiechę Moje zęby to mix fajek i kawy Mój dentysta mówi: "Panie Rafał, nie dam rady" Nie noszę zegarka - strasznie się spóźniam Szczęśliwi czasu nie liczą, a chuj tam W głowie milion pomysłów mam, na minutę Jak coś spierdolę to upadam z hukiem Jestem szczery, ale przynajmniej nie jestem fiutem Pamiętam słowa Bigdy: "Pracuj by być najlepszym" Pamiętam jego słowa, ale to nie wróci już nigdy.. aajj [Hook] [Verse 4: Baks] Ja - obywatel Rzeczypospolitej Polskiej Świadom podejmowanych realiów życia w Polsce Wierzę nie w Boga, a we wszechobecne szczęście Pracując coraz ciężej, posiadam go coraz więcej Głowa ambicją przepełniona jest niezmiernie Serce płonące bije, póki czas życia nie minie Płuca na co dzień biorą świeży łyk powietrza Całość na północny kraniec miasta razem zmierza Z zamiłowania Rap, lecz z powołania Straż Bieganie z wężami to jest me prawdziwe życie, brat 2 2 8, 2 2 9 - tych cyferek nie zapomnę Przyjaźnie zawarte tam pozostaną wiekopomne Starcraft i poker dodatkowo w duszy gra Wszystko razem zajebiście ze sobą współgra Jedyne czego ziomek w życiu tak naprawdę brak To dzieciństwo, ale to już nigdy nie wróci yo! [Scratches]

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Credits Not Found