pierwszy dzień jesieni

Album cover art for "pierwszy dzień jesieni" by przyłu

przyłu - Rap, Hip-Hop

pierwszy dzień jesieni

1 Plays

Duration: 2:56

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być Znowu potrzebujesz, żebym oddał Ci kurtkę Bić, pluć, gryźć i kminić, co gdyby Lato dało się zachować na później [Verse] W tym jednym nigdy nie dogadywałem się z Deys'em Bo nie jestem sobą z Twoim zimnem i deszczem Leci Myslovitz, zagarniam całą przestrzeń Wchodzę na drzewo jak Filemon, w łapy co wezmę Wziął mnie za Nemo fan i teraz szuka codziennie A jestem tu i tam, a już u siebie nie będę Muszę zdjąć różowe okulary, a nie chcę Zaraziło się jesienią całe powietrze I to działa jak balsam Chcę usłyszeć, że Ci kurwa wystarczam Tamto lato, gdy po 30 gram stał I jeździliśmy z rapem se od miasta do miasta Chcę usłyszeć, że jest kurwa w porządku Bo się znowu wyjebałem i muszę od początku Wszystko to poukładać, dla zdrowego rozsądku Zanim nadejdzie zima i to zduszę w zarodku [Hook] Gdy spadnie ostatni liść i przestaniemy źli być Znowu potrzebuję byś oddała mi serce Żyć, czuć, być i kminić, że przecież Lato zostawiłem w tamtej piosence [Chorus] Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być Znowu potrzebujesz, żebym oddał Ci kurtkę Bić, pluć, gryźć i kminić, co gdyby Lato dało się zachować na później Płynę parostatkiem w piękną deprę Kiedyś będzie ciepło jeszcze Jeszcze ukradkiem wcisnąć Escape Zanim znów nas jebnie i poodpływamy, każdy w swoją stronę [Verse] Wyciągnąłem pierwszą bluzę Łapię wdech, padał deszcz, a w powietrzu lekki stres jak na maturze Miałem mały romans z latem Ale rano zawinęło swoje graty i nie zostało na dłużej Kurze nie pozamiatane Chciałbym umieć o tym napisać kawałek O zapachu, który zapowiada zmianę O uczuciu, które jest dziś jak atrament Bo się biorę do pisania, jak zwykle Mija lato, a od lat na rap czeka parę istnień Sypia za to małolat za mało, chciałem to wyśnię Bo to wyście zaufali, kiedy zacząłem misję Więc się biorę do pisania, jak zawsze Liście opadają z drzew, ty masz kocyk i kawkę I się nie boimy wiatru, bo dla nas to normalne Przecieramy oczy ze zdumienia, łapiąc go w żagle [Chorus] Kiedy spadnie pierwszy liść i zaczniemy źli być Znowu potrzebujesz, żebym oddał Ci kurtkę Bić, pluć, gryźć i kminić, co gdyby Lato dało się zachować na później Płynę parostatkiem w piękną deprę Kiedyś będzie ciepło jeszcze Jeszcze ukradkiem wcisnąć Escape Zanim znów nas jebnie i poodpływamy, każdy w swoją stronę [Outro] Gdy spadnie ostatni liść i przestaniemy źli być Znowu potrzebuje byś oddała mi serce Żyć, czuć, być i kminić że przecież Lato zostawiłem w tamtej piosence

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • przyłu