Pyrex

Album cover art for "Pyrex" by Pih

Pih - Rap

Pyrex

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Ej... Ej... Ej... Poczekaj... Poczekaj Kiedy rozkładam swój teleskop... Na dachu... Tyle istnień... Na wyciągnięcie noża... Tak blisko... Pyrex...! [Zwrotka 1] Powierzchowność to tylko fragment sumy, maska Pod naskórkiem ciemność Po ponurej stronie życia z larwy transformacja Trzeźwy nie dotykaj tego Farba drukarska, czarniejsza niż czerń Zapisuje dziś doczesność, amen Jego duszy atrament Przelewa się na ciebie, toniesz pod tym ciężarem Wkrada się przez okna, zagląda w cudze życie W lunecie ciała krążą przed nim po orbicie Patrzy na bezbronne, senne osiedle Już nie tak niedostępne, zimne i obojętne Wygląda jak robota sekty, psy gubią trop, od lat zwodzi śledczych Nie podnosi głosu, podnosi nogę, pogarda, rzeźnik w mięsnym Palnik, acetylen i dobry gry plan, przechodzi do rzeczy, nie zwleka Już jako dziecko nie bał się krwi, to tylko sok z drugiego człowieka Lęk gra na kręgosłupie, jak na wiolonczeli strunie Dekorator wnętrzności, mroku maruder Ciało ćwiartuje, wrzuca do zsypu Innym razem ran de vous w małym bagażniku [Refren] Z dachu przygląda się temu światu Widzi tylko zwoje sinych flaków Rynek emocjonalnego krachu Słabych, nieudanych startupów Jego świat w dziwnych jest przebarwieniach Myśli czarne, czarne jak kreda Tu uległa zawsze ulega Mój słodki Jezu… Śmierć - kromka chleba [Zwrotka 2] Jej martwe oczy patrzą na starty, lądowania Pole, krzaki, dzielnica Okęcie Siekierą rozrąbany, szalony uśmiech Stołowym, tępym nożem gardło poderżnięte Okrycie ze zwierząt łez - gronostaj Jak szmata zwinięty w kostkach W teatralnej pozie, bólem i cierpieniem Wygięta, przerysowana postać Wytrzymała z nim tylko dwie noce A pragnął dać jej dożywocie Wgryzł się w jej piersi, wypluł sutki Zatłukł, tak jak małe dzieci zabijają mrówki Jego bóg jest bardzo okrutny, mój Bóg jest bardzo okrutny Wrzątek z czajnika, padła jej psycha, ubaw po pachy, precz smutki Wszedł w nią nożem, jak kochanek ogier Jechał od dołu, w górę, autostopem W jego twarzy dwie czarne dziury W radiu "Skóra lgnie do skóry" Rżnął jej tajemnicę suchą, spowiadając się na martwe ucho Jego chwiejna materia, koncepcje chore, nigdy nie był amatorem [Refren] Z dachu przygląda się temu światu Widzi tylko zwoje sinych flaków Rynek emocjonalnego krachu Słabych, nieudanych startupów Jego świat w dziwnych jest przebarwieniach Myśli czarne, czarne jak kreda Tu uległa zawsze ulega Mój słodki Jezu… Śmierć - kromka chleba [Zwrotka 3] Kiedy przykrywa go czarna fala Jest tylko narzędziem w rękach Pana Tańczą cienie na ścianach Życie wycofuje się oddechem z ciała Kiedyś skryty, dziś głodny, płynie w nim zło, grzech i krew drapieżnika Zamyka oczy, przełyka, idzie całą szerokością ulic chodnika [Refren] Z dachu przygląda się temu światu Widzi tylko zwoje sinych flaków Rynek emocjonalnego krachu Słabych, nieudanych startupów Jego świat w dziwnych jest przebarwieniach Myśli czarne, czarne jak kreda Tu uległa zawsze ulega Mój słodki Jezu… Śmierć - kromka chleba

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Pih