Randori

Album cover art for "Randori" by Peja & DVJ Rink

Peja & DVJ Rink - Rap, Polska

Randori

0 Plays

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] (Round one, hajime!) Masz tu liryczną zadymę Prawdę będę głosił, spontaniczne masz o-goshi Atak ponawiam, za brutalność łapię karę Złapię cię za moment i zdobędę waza-ari Sprowadzony do parteru przytrzymam cię parę sekund Pora na duszenie, czy wytrzymasz na bezdechu? (Matte!) Sędzia przerywa – znam komendę Poprawia czarny pas, który niebawem zdobędę Mów do mnie "mistrzu", bo od tego nie odejdę Mam przyzwyczajenia, nawyki, ich nie zmienię Z dumą się odnoszę, jeśli przegram, cię docenię A na razie prowadzenie, poszarpana judoga Onomato na podium z wiarą w siebie i Boga Tak było z dziesięć lat temu Teraz z mikrofonem dla ludzi podczas jamu Matę zmieniam na podest, skład sędziowski na DJ-ów I dalej walczę, uruchamiam wyobraźnię Minął czas młodzieńczy, sen o olimpiadzie A ja na tym podkładzie przypominam, że jеstem I nie tylko ręki gestеm, także kanonadą słów Chcesz coś mówić, to mów, mistrz powrócił, ma się zdrów [Refren] Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi Jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił A tu pokłady energii w jednej chwili uwolnione Teraz my jesteśmy górą, decyduję, co wybiorę Ochłapy nie dla mnie, myślisz, że gadasz z baranem? Nikt z was nie przypuszczał, że otworzę drzwi taranem [Zwrotka 2] Jestem dumny z bycia MC, nie ukrywam, że mam talent Wykorzystam go w pełni pomimo wad i zalet Bliżej mi do króla, bo przeciętniak to walet Z aspiracjami na asa, z jokerem stworzę parę I kilka przechwałek, wszystko mam poukładane Na ławę nie zejdę, nawet gdy dostanę karę Rezerwowy ze mnie żaden, ja rasowym napastnikiem Czuję w sobie straszną parę, widzisz mnie na piedestale? I słusznie się chwalę, cudze znam, lecz swoje walę Pokerowe mam rozdanie, już przegrałeś, parol w banie Kolejny raz agentus na rap dawno Onomato Jak akcję terminator, nic nie poradzisz na to Możesz tylko nazwać szmatą – wtedy gotuj się na bitwę Rymy lub starcie fizyczne, w strachu bełkoczesz modlitwę I nie dasz nam rady, i tak dla zasady Pokażę ci, że głowę mam nie od parady Pokażę ci, jak w moim wykonaniu zabrzmią słowa Tylko ja jeden potrafię tak artykułować Wyraz dźwiękonaśladowczy, Onomato – weź zobacz Posłuchaj i się przybij, i przestań dyskutować To Onomatopeja – rapu polskiego nadzieja Przełożeni MC na polskiego wodzireja Odebrana ci nadzieja na zwycięstwo, znasz ten temat? [Zwrotka 3] Marzą ci się zyski? Sława, teledyski? Ile sprzedaż z promocją? Dwóch koła jesteś bliski? Powiem ci jedno – to niewiele znaczy dla mnie Wydajesz niezależnie? Byś wyglądał bardzo marnie Peja K, przykuj zapadnię, pętla mocno zaciśnięta Powtórz modlitwę, weź żarliwie się przeżegnaj Masz ostatnie życzenie? Wszystko, o co poprosisz Poza jednym – ocaleniem – nie ma szans, a me sumienie Pozostaje bez zmian, jest nieczułe na twą zgubę I przegraną; jak rubel stoisz nisko w kantorach A tu zmora jak kamora, wolnostylowa szkoła Poznań żyje, egzekucję czas wykonać Dziesięć, dziewięć do jednego, do zera, mniej nawet Tyle się dla mnie liczy fejków podkład i alfabet Mam więcej mocy, więcej pary, więcej sił i zalet Ekspresja nie balet, brak mi salonowych zasad Wciąż nieułożony inteligent bez szkoły Z posmakiem peneriady, bez skazy typu zdrady Full emocji bez przesady, wraca potworna pewność siebie Więc nie montuj barykady, z marszu wszystko rozjebię Z marszu rozpierdolę wszystko Każdy zna moje przezwisko, które zwycięstwa jest blisko Życie to boisko i nie każdy tu gra czysto Jak dawał Wiśniowy – Ski Składu druga połowa Mocny jak Żołądkowa, po której destrukcja hotelowa Lampka raz uruchomiona samoczynnie już nie skona [Refren] Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi Jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił A tu pokłady energii w jednej chwili uwolnione Teraz my jesteśmy górą, decyduję, co wybiorę Ochłapy nie dla mnie, myślisz, że gadasz z baranem? Nikt z was nie przypuszczał, że otworzę drzwi taranem [Przejście] Każdą bramę... Każdą... pieprzoną bramę [Outro / Scratche: DVJ Rink]

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Peja