Wariat

Lyrics
(Wstęp) Bang, joł, haha, Haunted Circus (co jest grane?), Nawiedzony Cyrk, Dj Phonic, Opał (?), Auuu (Zwrotka pierwsza) Choć z nami, my to mamy, żonglujemy kończynami Na tej fali nadawamy, wybuchamy jak dynamit Pytaj mamy "proszę pani, nie wiem, co to minimalizm" Mam nerwy ze stali, z takich jak ty składam origami Ej, sorry stary, zostałem oddany wilkom Elegancki jak Paris, jak to miasto, nie jak Hilton W obrzydliwe bary wkładam ogromne dildo Wycięte żebra na resztkach martwych tkanek wiszą (?), mam gadane, mam katanę, to nie Kill Bill (?) niosę na taczce zwłoki martwej dziwki Listem gończym ściga mnie szpitaj psychiatryczny Zanim otworzysz usta, lepiej zamilknij Słabym mówię (?), bo dostają spazmy Moje flow wyznaczane jest w ilościach ektoplazmy Horrorcore nie tętni od pozytywnej wibracji Zmiksowany mózg wydobywa się z czaszki (Refren) La, la, la, la Cztery ściany, drzwi bez klamek, szpitalna sala La, la, la, la Jestem wariat, bo czasem odpierdala centrala La, la, la, la Mój mózg wyświetla znak z napisem awaria La, la, la, la Jak się nie podoba, to wypierdala-la-la-la-lać (Zwrotka druga) Głodnik, uciekinier, nawiedzony pacjent Zombie, przedawkował leki, zapijając kwasem 55 dni w zwilgotniałej izolatce Gdzie najcichszy szept można pomylić z hałasem Nie mów o mnie świr, fire in the (?) Rozłupuję czaszkę jak (?) Mam jeden wariant, uczę się rapować Pierdolony wariat uciekł z wariatkowa, ziom Skarb to mowa, a mową można się bawić Więc nie pytaj mnie o niepoprawny wulgaryzm Bierz tą dupę w troki, krypto fucking zwłoki Jestem na diecie, jem psychotropy Zamknij ryj, wsadzę ci czaszkę do zadka Obłąkany uciekinier z miejscowego Alcatraz Zamknij pysk, mam w sobie popaprańca Biegam nago po ulicach, wrzeszcząc "Alahu Akbar!" (refren) La, la, la, la Cztery ściany, drzwi bez klamek, szpitalna sala La, la, la, la Jestem wariat, bo czasem odpierdala centrala La, la, la, la Mój mózg wyświetla znak z napisem awaria La, la, la, la Jak się nie podoba, to wypierdala-la-la-la-lać (Zwrotka trzecia) Nieprzyjemny zapach, opary fekalne Rozepchany otwór, penetracje analne Moje ciało płonie, dzwoń do straży pożarnej To przez przedawkowanie siarki koloidalnej Schizofremia, choroby neurologiczne Wydobywany kał po konsystencji wodnistej Złoty strzał jest jak ostatni gwizdek Bolesny zastrzyk soli fizjologicznej Zapomniany szpital, nawiedzony oddział Obezwładniona pacjentka, zbiorowa orgia Nie liczy się rozmiar, rozrywana pochwa Przez oczodół wbijana igła, lobotomia (?) poubierani w kaftany Polska scena jest jak wyścig na łóżkach szpitalnych Otwieram puszkę Pandory, stan paranoidalny To ten nawiedzony cyrk i te nawiedzone klauny (Refren) La, la, la, la Cztery ściany, drzwi bez klamek, szpitalna sala La, la, la, la Jestem wariat, bo czasem odpierdala centrala La, la, la, la Mój mózg wyświetla znak z napisem awaria La, la, la, la Jak się nie podoba, to wypierdala-la-la-la-lać La, la, la, la Cztery ściany, drzwi bez klamek, szpitalna sala La, la, la, la Jestem wariat, bo czasem odpierdala centrala La, la, la, la Mój mózg wyświetla znak z napisem awaria La, la, la, la Jak się nie podoba, to wypierdala-la-la-la-lać
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Opał