Sen - Nikt

Album cover art for "Sen - Nikt" by Opał & Ver & Chory Faun & Kabezecik

Opał & Ver & Chory Faun & Kabezecik - Rap, Horrorcore

Sen - Nikt

1 Plays

Duration: 6:07

View Album

Lyrics

Language:

[Hook] Nie wiem (nie wiem) Nie wiem (nie wiem) Nie wiem [Intro] Sen czy jawa Strach obawa Płacz czy śmiech Tańczy trawa w balaklawach liści wirujących drzew Przebiśnieg ma plan co pewnie ziści się, bo pyszny jest By przebić się przez liści zgiełk, by poczuć wreszcie czysty zew [Zwrotka 1: Opał] Snu kruk, u snu, kunsztu snów Znów zapomnie jak spać kiedy już tuż tuż w łóżku słyszę tuptanie Tup tup stóp taniec U stóp znamię mi znane, dwu głów pół kruk siada mi na ramie i na banie Panie co mi się stanie Niedowierzanie, że się modle Ale na mnie nieustannie patrzą te osoby w oknie On wielki my ślepcy i wiem ze jak tylko zasnę zgrzyt szczęki i szepty Powieki powieki zamknę Cichy głos ja słyszę wciąż aż jeży się na szyi włos Dla uszu ten przemiły głos zmienia voice jak Emily Rose Nie chce spać wiem, że mam gości Nie chce spać weź uśnij proszę Niemal czuje szmer paznokci muskających pościel Swąd jakby torsji porcje plamiły koszule nocne Rany cięte ropnie kostne zdobią szpetnie ciało w trosce Nie wiem czy to sen czy widzę najbliższa przyszłość I już nie wiem co jest gorsze sen czy rzeczywistość Mówi do mnie żebym spojrzał w ogień dał się ponieść Jego płomień ma być skromnym domem dla mnie w sobie Mam myśleć o sobie jak w trzeciej osobie (Tak o sobie) Co ja sobie robię (Płonę!) ta osoba wchodzi w ogień [Refren: Opał] Sen, sen tak bardzo brakuje mi go Sen, sen opętał mnie nocny żywioł Sen, sen ciągła walka z nocną strzygą Śnie, śnie lecz chyba to za łatwo przyszło [Zwrotka 2: Kazbecik] Dobiegają dźwięki nie wiem co mam dalej robić Kroki klaustrofobii chcą mnie dobić, nihil novi, śpiew jak słowik Tym zmęczony jestem Dalej będę nie wiem We śnie, weź mnie połóż na kozetce odetchnę (eh, eh, eh) już mi lepiej Zmysły tracę on siada mi na klatce Widzę tą facjatę szepcze mi do ucha prawdę Będzie moim panem dane to fundament wiary Skaner duszy serca kruszy kościół obłąkanych Nie potrafię spać kiedy w końcu się obudzę Celowanie trudem gadanie tanie temu studzę Jakie to badania maja w planie Czeka spanie w karawanie tanie Co panie będzie nam dane Jestem świrem nic nie widzę Będę żwirem mym rewirem Wieczne życie to nadchodzi dies irae! [Refren: Opał] Sen, sen tak bardzo brakuje mi go Sen, sen opętał mnie nocny żywioł Sen, sen ciągła walka z nocną strzygą Śnie, śnie lecz chyba to za łatwo przyszło [Zwrotka 3: Ver] Jak scena którą nam malarz tak sprawnie w kadrze uwiecznił Ja w sumie umiem to unieść i trafnie określić wierz mi Sperma inkuba ludzka mama ja baby kambioniak merlin Strumień, skała jak para jaskier i wiedźmin On przysiada wieczorem na klatce piersiowej nie chce odejść Uciska mięśnie wdechowe Więcej nic nie powiem Czy to przez krzywą przegrodę Wiecznie we śnie bezdech biorę Doświadczenie mam z uporem Więc mnie weź nie strasz upiorem I bóg co ma zwis do kolan i mu obca dziś pokora Dziś i wczoraj częściej coraz do odwiedzin skora zmora Schwytam cię, mam cel i w pułapce jak mysz złowiona Gryf z ogonem, widłogona Uświetni mój spis dokonań (pizdo konaj) Chcesz mantrę, zawsze ją wynajdzie ci wyrocznia (masz mnie) Jestem nightmare hunter ziom mi jakiś koszmar wtrąć tam Nieznośna przenośnia chłostam Mi opcja nie prosta sprostać Mnie nawiedza nocna postać Ja goszczę na włościach gościa Mara jasna jak ma jak flara Odpalaj lara dawać na pal nam zaraz Naraz kasłania nawał Skalam staram się spalać Stawiam pora na nakaz Na bank odsłaniam Grala Patrz już czas się kajać [Refren: Opał] Sen, sen tak bardzo brakuje mi go Sen, sen opętał mnie nocny żywioł Sen, sen ciągła walka z nocną strzygą Śnie, śnie lecz chyba to za łatwo przyszło [Zwrotka 4: Chory Faun] Tak słodko śpisz, że jesteś dla mnie śpiącym pięknem beybe W tak małym pomieszczeniu jestem obok Cię nie przejdę A z ciał gnijących w szafie se założę entertainment Otworzysz oczy i przed siebie zerkniesz Będę pierwszy, nie śpij, bo nie zapamiętasz tej lekcji Nie potrafię tego opanować Bo od dawna mam już zaburzenia percepcji Księżyc w pełni Gdy do lęk i w tym Ty skłamałabyś mówiąc, że jestem niezły, bo ja jestem w pełni zły Ciągle jest nade mną anioł (ale we mnie demon) A moje koszmary to jak senne mary Jeszcze nawiedzać mnie chyba nigdy nie przestały To aż nie do wiary sen jest przejebany Powiedz co się dzieje Czemu drętwieje moje podniebienie Jesteś ogniem w ciele I przez Ciebie teraz czuje chore podniecenie i już wiem to był błąd Już nie wątpię w siebie tylko w sen (co?) Tak leżysz, a ja właśnie lecę na to I patrzę na Ciebie z góry niczym Tayler The Creator (suko) Nienormalne jestem chorym psychopatą I nie boję się o przypał kiedy wchodzę do pokoju Bo postawiłem wszystko na jedną kartę

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Opał
  • Ver
  • Chory Faun
  • Kabezecik