Północ słońca

Lyrics
[Refren: Opał & JANEK., Opał] Wysyłane z anten sygnały do pragnień, sam stworzyłem akredytację na zło A te zasysa jak w bagnie i trzyma jak to ostatnie, i dopiero się rozpływa, jak odpuszczasz Pozwól, że zapadnę się pod ziemię jak decyzja, która kradnie pastelowe tło Obok szklanki, gramy, kreski, obok lalki, chamy, prestiż - próbowałem, nic już nie smakuje jak jej usta [Zwrotka 1: Opał] Jak mam uciec, jak nie mogę ustać? Słyszę głośno ciszę, a to coś jak kłótnia (kurwa) Wiesz, na wpół pełny kieliszek, na wpół szklanka pusta Wyjedźmy gdzieś, gdzie powietrze nie cuchnie jak substrat I wyrzucona pocztówka z elementami brokatu Przepocony ultras i zarząd Wisły Kraków Logo na tenisówkach i energetyczny napój Frustrat, który puszcza muzę w mainstrеamowym radiu Jak ostatnia gotówka i nieprzemyślany zakup Scena, czyli kilku graczy, sеtki duplikatów Autografy ludzi znanych z bycia twarzą płatków Ubazgranych z ejakulatu piętnastolatków (wow) Zerwałem już sporo chwastów i kilka kontaktów Wyjedźmy stąd jak najdalej, gdzieś bez tych zapachów Podpisałem już kilka kompaktów i kontraktów Wyjedźmy stąd jak najdalej, w deszcz autem bez dachu [Refren: Opał & JANEK., Opał] Wysyłane z anten sygnały do pragnień, sam stworzyłem akredytację na zło A te zasysa jak w bagnie i trzyma jak to ostatnie, i dopiero się rozpływa, jak odpuszczasz Pozwól, że zapadnę się pod ziemię jak decyzja, która kradnie pastelowe tło Obok szklanki, gramy, kreski, obok lalki, chamy, prestiż - próbowałem, nic już nie smakuje jak jej usta [Zwrotka 2: JANEK.] Wyjedźmy na północ, gdzie słońce nie zasypia Tylko tworzy półmrok, a wokół głucha cisza Gdzie nikt nie krzyczy mi do ucha, jakbym nic nie słyszał, jakbym nic nie widział (hej!) Gdzie poluje się na zorze, elfy i wulkanu wystrzał Pozwól mi poznać nadziemię Bo chcę parę centów wyżej lecieć, znasz mnie przecież Nagrałem płytę, nie zmieniłem się zbyt wiele A cel dalej jest, im dłużej idę, ja chcę tylko zagrać siebie Bo to moja wymarzona rola Sam pisałem didaskalia, znam się trochę na dialogach Wiem, co myśli główna postać, czemu znów pali gibona Wiem najlepiej, co się tutaj nie podoba Wielka wyspa plastikowa, dziura ozonowa Eksperci publicznej TV, nawaleni celebryci na drogach Pełne piersi, ale pusta głowa Nie mówimy o tym głośno, ale utopieni w nałogach [Przejście: JANEK.] Wszyscy - moi ludzie bliscy, większość nie robi nic z tym Albo zmienili ganję na pixy, mówią, że to teraz ich styl Ja skasowałem kontakty z mej listy, także nie mam teraz komu się wypłakać A płaczu tu jest zakaz, wyrzucam zbędny balast Pakuję się i nara - buzi, mała Lecę, chwila, spadam, zapisałem się w annałach Wyjeżdżam jak się da najdalej od tego świata Pa, pa! (pa, pa, pa, pa) [Refren: Opał & JANEK., Opał] Wysyłane z anten sygnały do pragnień, sam stworzyłem akredytację na zło A te zasysa jak w bagnie i trzyma jak to ostatnie, i dopiero się rozpływa, jak odpuszczasz Pozwól, że zapadnę się pod ziemię jak decyzja, która kradnie pastelowe tło Obok szklanki, gramy, kreski, obok lalki, chamy, prestiż -próbowałem, nic już nie smakuje jak jej usta
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Opał
- JANEK. (POL)