Omen

Lyrics
[Zwrotka 1: Opał] Stare rany robią nowy ból Nowe mówią do mnie: "catchy, catchy" Nowe rany lubią mówić: "mmmmmmm" Dobrze, że mam wokół swoich braci Stare rany robią nowy ból Nowe mówią do mnie: "catchy, catchy" Nowe rany lubią mówić: "uuuuuuu" Dobrze, że mam wokół swoich braci Mówią: "potrafisz", to robię te rapy I nie są podane na tacy, jak z nią te śniadanie zaraz po kolacji Jak z nią te śniadanie zaraz po kolacji Jak z nią te gadanie o rzeczach niełatwych Jak się nie zeszmacić w tym świecie, gdzie wszystko się robi dla papy Ja pierwszy raz jestem tak blisko tej szansy [Refren: Opał] Dlatego płonę, cały płonę Z nadzieją, że to będzie dla mnie dobry omen Dobry omen, dobry moment By wziąć w swoje dłonie życie, co tak pogubione jest [Zwrotka 2: Opał] A cały ten smutek podzielę jak cuty, zamienię na rapy I dam ci na raty, bo byś nie udźwignął tu tego, co wziąłem se kurwa na barki Ja noszę stygmaty, spójrz na moje łapy zmęczone od pracy I nie za karaty, raczej za drobniaki Musiałem przejść drogę tą, żeby tłumaczyć i nie za hajs mamy, i nie za hajs taty A teraz prowadzę dzieciaki jak Noe do arki Ja to Alan dark, a rapy to światło z latarni Tym światłem z latarki to świecę w zaświaty Mógłbym ci policzyć, ile tych patyków wydałem na to, żeby wieczorem płonął ten badyl Nie chcę dawać rady, ja sam chcę dać rady i nie chcę się zabić, chcę zabić te sprawy i widzieć jak uśmiech się kłania do kawy I widzieć, że wszystko co puste to wzięli mi diabli A odbicie w lustrze przestało się dławić, problemy to Goliat, siema, jestem Dawid I w chuju mam, że wtykasz nosa w ten blat, co jest biały (what?) Nie wtykam nosa w nie swoje sprawy, ja nie wtykam nosa w nie swoje sprawy A jak coś spierdolę, to zawsze się staram naprawić [Przejście: Opał] Bit zabij, check, dawaj, next nawiń dziś, słaby Więc daj mi lek albo z serc rady Bit zabij, check, dawaj, next, dawaj, tekst nawiń Dziś słaby, więc daj mi lek, albo weź dragi [Refren: Opał] Dlatego płonę, cały płonę Z nadzieją, że to będzie dla mnie dobry omen Dobry omen, dobry moment By wziąć w swoje dłonie życie, co tak pogubione jest [Zwrotka 3: Siles] Życie to moment, nie będę wzorem Popełniam błędy, ale prawda w oczy kole Ja kręcę film, nie, nie, nie jestem aktorem To co zrobiłem, to jest dopiero zapowiedź Biorę co moje, dzielę na dwoje Skończę bez dachu nad głową, kiedy zakupię kabriolet Serce nie kamień, czasem treningowy worek Musiałem trochę wyłapać, teraz wiem, że się obronię Gitara nie gra mi dobrze, usiądę i ją nastroje Nastroje są jak huśtawka, usiądź, by wyrównać moje Wolę być sam tylko wtedy, kiedy ładuję naboje Nie chciałabyś tego poczuć, róża ma na sobie kolec Musiałem to w sobie zabić, żeby móc w ogóle coś poczuć na nowo Chcieli mnie spisać na straty, za to ja spisałem te słowa wzorowo Nie chcę wiedzieć, ile osiągnę w tym, chcesz to wykładaj sobie ten tarot Żaden z nich mnie nie przewidział, ale na całe szczęście liczby nie kłamią Wpisz: "53715", odwróć kalkulator, przewrotnie bywało Stałem na głowie nieraz, żeby dzisiaj mi niczego nie brakowało (Żeby niczego mi nie brakowało) (Żeby niczego mi nie brakowało) (Stałem na głowie nieraz, żeby niczego nie brakowało) [Refren: Opał] Dlatego płonę, cały płonę Z nadzieją, że to będzie dla mnie dobry omen Dobry omen, dobry moment By wziąć w swoje dłonie życie, co tak pogubione jest Dlatego płonę, cały płonę Z nadzieją, że to będzie dla mnie dobry omen Dobry omen, dobry moment By wziąć w swoje dłonie życie, co tak pogubione jest
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Opał
- Siles