Symbioza

Lyrics
[Intro] Mor W.A Mor W.A Mor W.A Mor W.A Mor W.A Mor W.A Mor W.A [Zwrotka 1: Wigor] Ulicami tego miasta płynie inspiracja My ją przyswajamy, od lat przemieszczamy Się w różne jego obszary, nad nami wznoszą się opary Coraz to szersze rozmiary mają drzewa konary Dzisiaj wraz z Vieniem i Pelsonem docieramy Do miejsc oddalonych o hektary – hen daleko stąd Kiedyś byś pomyślał brat? Ależ skąd Te słowa uwieczniamy rzutem na taśmę Byś mógł zrozumieć nas jeszcze jaśniej Ano właśnie muzyka rozproszona w przestrzeni Nigdy nie zagaśnie jak w naszych sercach żar Między nami a tego miasta realiami [Zwrotka 2: Łyskacz] Wiesz, jak jest, pada deszcz, mijamy tyle miejsc Tyle znajomych ulic, tyle znajomych domów Tych kilku żuli, którzy pchają wózki z kartonu Tych kilku biznesmenów ze swoimi aktówkami Schowanych pod markizami pewnej piekarni Są starsze damy z parasolami na spacerach z psami A nieopodal z bramy wychodzi dwóch zupełnie innych psów – to świetliki Zprzejęciem zapełniają swoje notatniki A my nie przejmujemy się niczym, nie przejmujemy się nikim [Zwrotka 3: Pele & Peper] Mamy tylko moment, by to poczuć, to jak slajd Warsaw by night, tylko ja i moi ludzie – miejski rajd Powoli jak po szybie krople Świat neonów za oknem Gdy wystawię dłoń, to ich dotknę Złudzenie odpływa myślami Pod nogami sześciopak zero trzy trzy z Holandii W ręku pięciopak zero dziewięć, też z Holandii Jedziemy, a raczej płyniemy, nieważne gdzie, byle wprzód To najlepsza droga ze wszystkich dróg Elo brat, gdybyś mógł Uwierz mi, mógłbym jechać tak bez końca Od bladego świtu, aż po zachód słońca Granica to horyzont, więc jej nie ma Ważne, że jesteśmy tu i nikt czasu nie odlicza Stare oblicza, nasze miasto na nowe zmienia Kocham je, choć tak wiele pozostawia do życzenia To nie jest tylko kwestia przyzwyczajenia Takie chwile się docenia Nim odejdą w przeszłość bez zauważenia Swe odzwierciedlenia odnajdą w naszych słowach A ich obraz pozostanie żywy w naszych głowach [Refren: Vienio & Wigor] Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza [Zwrotka 4: Vienio] Miniemy znów przystanki, kolejne dzielnice Autobus jak zwykle się spóźnia Zdrowego rozsądku przekraczam granice Bo żyjąc w mieście coś nas wyróżnia Galerie twarzy, popękane chodniki Kontrast przepychu i biedy (Dalej!) I chociaż często brak tu logiki Wszystko ma sens właśnie wtedy, gdy... Gdzieś na obrzeżach, pustą ulicą Suniemy furą do przodu, powoli Z miasta inspiracje szczególnie nas dotyczą To my – mieszkańcy tej metropolii Dotrę przekazem do ciemnych zaułków Nieważne, na jakim nośniku Muzyka miasta ma wiele kierunków My stąpamy twardo po jego chodniku [Refren: Vienio & Wigor] Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza [Zwrotka 5: Wigor] Odkąd w tym mieście zagościł hip-hop A rym z beatem zaczął kleić się na tip-top Odnotowano jego nagły wzrost Niech symbolem tego będzie dzisiaj siekierkowski most W kształcie dwóch wielkich liter H I przypomina, jaka w nim drzemie siła Na jego sukces zapracował taki, a nie inny zdarzeń bieg Dopięliśmy swego (A jak), dostając się na drugi brzeg [Przejście: Pele, Wigor, Pelson & Wigor] Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko się zmienia, ono tego najlepszym dowodem I my też, to swego rodzaju metamorfoza My żyjemy w nim, ono w nas – symbioza [Zwrotka 6: Pele] I choć dziś deszczowa i senna To zawsze z charakterem nigdy bezimienna Nastraja do refleksji przedwojenna architektura Wiesz o czy mówię – to Północna Praga Tu zarabiają hajs na furach i dragach Albo stoją w bramach i na trzech alpagach Zagubieni po osiemdziesiątym dziewiątym Brną w tym czekając, aż nadejdzie ich koniunktura Ulica obok – postacie w kapturach Ich żywioł to trakcje i infrastruktura Ich style jak nasze – są wolne jak ptaki Więc patrz, jak to robimy i czytaj znaki [Zwrotka 7: Łyskacz] W samochodów maskach odbijają się neony mego miasta Pecyna z grudy w moich palcach powoli już dogasa To dzień jak co dzień tyle, że deszczowy My w samochodzie, o mokre szyby oparte głowy To moment dobry na refleksję, przemieszczając się Z miejsca na miejsce, nie uczestnicząc w pędzie Który widzimy za oknami, powoli go mijamy Inni nie maja na to czasu, a my go mamy [Refren: Vienio & Wigor] Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza Deszczowa noc, my przez miasto samochodem Wszystko zmienia się, ono tego jest dowodem Deszczowa noc, to swego rodzaju metamorfoza Wszystko zmienia się, ono żyje w nas – symbioza
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Wigor
- Łyskacz
- Peper Mor W.A.
- Pelson
- Vienio