Z miejsca, gdzie największa iskra zrodziła się z chłodu

Miszel - Rap, Polski Rap
Z miejsca, gdzie największa iskra zrodziła się z chłodu
0 Plays
Lyrics
[Część I] [Intro] Mieszają w głowie kolory, zmieniają się barwy powoli na bliznach Nie mogę na to już więcej pozwolić, by stała się kolejna krzywda Nie mogę spać, muszę pracować, nie potrafię przestać, z tym po prostu wygrać Szlifuję powoli diament, nie wszystkie kamienie się świecą jak kryształ (Kryształ) Yeah, yeah, yeah, yeah Nie Twoja liga, to nie Twoja liga, nie Twoja liga Za duża między nami jest różnica Przecież od razu to słychać, przecież to widać, yeah [Zwrotka 1] Szlifuję diament powoli, presja mnie już nie dogoni Chciałem się tylko schronić, świat oddał mi wszystko, co moje Zostawiam za sobą ogień, patrzę powoli, jak płonie Chyba tłumię w sobie złość, idę powoli po swoje [Przejście] Idę powoli na szczyt, droga prowadzi do dni, kiedy nie musimy nic Chcę po prostu żyć, krew, pot, łzy — to tylko szlif Tego nie zrozumie nikt, kto nigdy nie próbował uciec od monotonii Który raz wchodzę do tej samej wody? Łapią mnie fale, nie mogę utopić się [Refren] Mieszają w głowie kolory, zmieniają się barwy powoli na bliznach Nie mogę na to już więcej pozwolić, by stała się kolejna krzywda Nie mogę spać, muszę pracować, nie potrafię przestać, z tym po prostu wygrać Szlifuję powoli diament, nie wszystkie kamienie się świecą jak kryształ Mieszają w głowie kolory, zmieniają się barwy powoli na bliznach Nie mogę na to już więcej pozwolić, by stała się kolejna krzywda Nie mogę spać, muszę pracować, nie potrafię przestać, z tym po prostu wygrać Szlifuję powoli diament, nie wszystkie kamienie się świecą jak kryształ (Mieszają w głowie kolory, zmieniają się barwy powoli na bliznach Nie mogę na to już więcej pozwolić, by stała się kolejna krzywda Nie mogę spać, muszę pracować, nie potrafię przestać, z tym po prostu wygrać Szlifuję powoli diament, nie wszystkie kamienie się świecą jak kryształ) [Część II] [Refren] Prosto z krainy lodu, daleko od domu Zabierzcie ode mnie pamięć, nie chcę telefonu Znowu ciągnie mnie do głodu, nie warte miliony Rzeczywistość dawno nauczyła nas pokory Brakuje sposobu, czasem brakuje powodu Z miejsca, gdzie największa iskra zrodziła się z chłodu Doceniam to, co mam — to jest mój jedyny dowód Na to, że ciągle jest w nas cała paleta kolorów [Zwrotka 2] Tam, gdzie ułożyłem myśli, szukam nowego domu Nigdy nie skończy się wyścig, ścigam się z moją głową Zanim postawicie znicz mi, wrócę na dobre tory Zobacz tylko, gdzie doszliśmy, mając w dłoni tylko powód W głowie tylko rozum będzie chronić nasze głowy Nic nie warte miliony, kiedy w środku jesteś chory Dziś jestem przemęczony, jutro wrócę do roboty By spełnić swoje sny, spełnić swoje sny Jeden za chwilę się spełni — urodzi się mój syn Więcej nie liczy się nikt, chciałbym, żeby dobrze żył Spełniał wszystkie swoje sny, przeżył jak najlepsze dni Tego już nie zmieni nic, nie zastąpi nic Oddam swoje serce, ja najlepszą wersją siebie "Jak jest, kiedy nie masz nic" — by nie musiał się dowiedzieć Czas ucieka szybko, widać to po naszym ciele Powiedz, ile jesteś wart, jak zostało nam wiele? (Ja od dziś żyję dla Ciebie) [Refren] Prosto z krainy lodu, daleko od domu Zabierzcie ode mnie pamięć, nie chcę telefonu Znowu ciągnie mnie do głodu, nie warte miliony Rzeczywistość dawno nauczyła nas pokory Brakuje sposobu, czasem brakuje powodu Z miejsca, gdzie największa iskra zrodziła się z chłodu Doceniam to, co mam — to jest mój jedyny dowód Na to, że ciągle jest w nas cała paleta kolorów
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Miszel