W stronę światła

Album cover art for "W stronę światła" by Miszel

Miszel - Rap, Hip-Hop

W stronę światła

9.4K Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Nie byłem sam pewien Nie byłem sam pewien Nie byłem sam pewien Nie byłem sam pewien Nie byłem sam pewien Nie byłem sam pewien [Zwrotka] Nie byłem sam pewien, co mam zrobić z życiem, bo dzisiaj za dużo się zmienia Cel albo ten towar, te dupy, ten melanż, te studia lub moje marzenia Ja wolałem biegać, bo nie chciałem życia bez szczęścia, którego dziś nie mam Odpoczniemy w grobie, bo nie mamy czasu tu, żeby ukrywać się w cieniach Wychodzę z podziemia na legal, dziś nie tylko ziomal te skille docenia Już nie chcę wspominać tych dni, które mi nakazały to życie pozmieniać Bo nie ma tu obok tych ludzi, co mi rozjebało widok na wspomnienia Gdy patrzę przed siebie to widzę sam siebie i nikogo obok tam nie ma Jak umrę sam kiedyś samotnie, to kurwa jest prawie jak przyzwyczajenia Te liczby, te cyfry na koncie, te jedynki, dwójki, minusy i zera To wszystko chcę w zyski zamieniać, bo nic się nie liczy tu dla mnie jak teraz Sam pamięci nie mam, koduję wspomnienia na pamięci od komputera Dziewczyna mnie w sobie zamknęła i teraz ja nie chcę się dziś na nikogo otwierać Bo zamknięte głowy mnie nie zrozumieją, ja głowę wystawiam do nieba To wszystko co mnie dziś otacza i miało zabijać, ożywia, a nieraz Ja sam nie wiedziałem co ze mną się stanie, gdy wybiorę ćpanie, latanie i melanż A było tak bardzo mi ciężko tu z tego co miałem na bani się kiedyś wygrzebać Muzyka ma tylko budować, ja z buntu zaczynam się więcej uśmiechać I wniosków mam więcej niż lekcji, pamiętaj nie dzielić miłości przez zera Najlepiej nie liczyć w ogóle na ludzi, bo każdy się cały czas zmienia Ty zdrowie doceniasz dopiero jak koronawirus o śmierci ostrzega Za dużo myślałem o śmierci, by teraz wystraszyć się tego skurwiela Bo zawsze zabraknąć cię może na świecie, ty każde dni swoje doceniaj I zamiast marnować momenty na smutek, i zamiast słuchać pierdolenia Zabieraj do pracy swój talent, bo prześpisz godzinę Zegarów się kurwa dziś cofać tu nie da Ja sam, cztery ściany, dwie paczki na stole, chujowe emocje wylewam Przeklinam, bo nie mam już zdania i słowa, i nawet sam nie chcę narzekać Znudziło mnie dawno wołanie o pomoc, bo głuche są ludzkie sumienia Tu dalej ulewa i dalej jest zimno, pogoda się tutaj nie zmienia Raz moje emocje, raz moje uczucia, raz wóda, raz krew mnie zalewa Wałkuję ten temat, od dawna się czuję jak na autostradzie do nieba Te gorzkie wybory są słodsze niż kiedyś, więc wiele mi dzisiaj potrzeba To życie za proste jest, żeby doszukiwać się w nim na siłę głębszego znaczenia Masz swoje pięć minut, a po nich rzucają cię prochem tak na do widzenia Refrenu nie będzie, bo zwrotne jest życie, zawrócić się kurwa tu nie da Mam życie jak zwrotka i ciągle tu skręcam, na prostą wychodzę w refrenach Zachowaj dla siebie wyrazy szacunku, bo dla siebie nikt go tu nie ma Zadawaj pytania, to odpowiedź sama się znajdzie na twoje zwątpienia Dziś dezynfekuję od siebie toksyny, tak nakazują obostrzenia Psychiczna higiena to lubi jak dystans do ludzi sam trzymasz i nie ma żadnego znaczenia Bo człowiek opluje cię potem życząc powodzenia, przyzwyczaj się teraz Kolega, co staję za tobą, to potem się możesz sam na nim przejechać Ty kurwa masz tylko się sprzedać, najlepiej jak zdania też nie masz I sam przytakujesz na każde gadanie, a wiarę zostawiasz w marzeniach Ja wiarę od mamy zabieram, bo widzę w jej oczach płomienie, cierpienie ugasić ma moja ulewa Nie było by teraz Miszela, gdy nie byłoby obok tego człowieka Za wszystko co było, za każde emocje się sam zrewanżuję, przyrzekam Artysta maluje obrazy, depresja człowieka w emocje ubiera Dlatego ja dzisiaj co noszę na sobie, to wszystko powoli rozbieram Bo ciągle nadzieja pozwala mi widzieć, to szeroko oczy otwieram Uciekam od życia codziennie, by pamięć pomogła mi wszystko wyśpiewać I jebać te moje demony, na końcu tunelu jest tylko nadzieja TO JEST TRAP!

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Miszel