Dopamina

Album cover art for "Dopamina" by Miszel

Miszel - Rap, Drill

Dopamina

0 Plays

Duration: 3:47

View ArtistView Album

Lyrics

[Część I] [Przedrefren] Powiedz, jak rozpalić płomień, który oświetli nam czas Zanim nasza karta spłonie i zawali się nasz świat Chaos w mojej głowie ciągle zaburza mój smak Chciałbym poukładać swoje, zanim stracę cały blask [Refren] Zanim wyblakną kolory Wybierałem sam swoją drogę Z demonami walczę na co dzień Pierdolę euforię, znowu się spowolnię [Zwrotka 1] Wybieram dzisiaj mniejsze zło Wolę powiedzieć "stop" Powoli mam już dość Patrzeć, jak spadam na dno Moich plam nie zmyje chlor Dopaminowy lord Nie chcę tego mieć, zrobił ten sam Bóg… Uważaj na swoje kroki, by się łatwo nie wyjebać Nie czekam na zaproszenie na ten wasz jebany melanż Mam dużo do powiedzenia, dzisiaj pracy nie zamieniam Na pokusy, tak rysują się wspomnienia i marzenia Ye-ye-ye-yeah, co Ty o tym wiesz? Uwolnij się, zanim prześpisz znów dzień [Przedrefren] Powiedz, jak rozpalić płomień, który oświetli nam czas Zanim nasza karta spłonie i zawali się nasz świat Chaos w mojej głowie ciągle zaburza mój smak Chciałbym poukładać swoje, zanim stracę cały blask [Refren] Zanim wyblakną kolory Wybierałem sam swoją drogę Z demonami walczę na co dzień Pierdolę euforię, znowu się spowolnię [Przerwa] Dopamina to hormon niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Zwyczajowo nazywana hormonem szczęścia. Niedobór dopaminy wywołuje lęki, wewnętrzne napięcie, osłabienie motywacji, niechęć do działania, zmęczenie, apatię, a nawet depresję. Niskie stężenie dopaminy może przypominać objawy podobne do głodu narkotycznego Prr! Dzwoni ziomal — daj mi więcej dopaminy [Część II] [Refren] Pierdolony Miszel Traper, zawsze będę miał co jeść Chcieliście wydymać Freda, Fred wydyma całą grę Chcieli zabrać to, co moje, niczym nie podzielić się Będę w tym gównie po uszy, nawet jak zabiorą tlen [Zwrotka 2] Zamiast rozliczania sceny codziennie rozliczam siebie Wypisywałem do innych, dziś wiem, że nie powinienem Wypisywałem po featy, nikt mi nie pomagał w biedzie Dziś jednego jestem pewien, że solowo tu rozjebię Buduję wysokie mury, tu nie wleci żaden sęp Nie muszę odgrywać roli, będę sobą aż po kres Od ulicy chcę spierdolić, a nie w niej zamykać się Naszych bloków nie zobaczysz, pora złapać już za ster Zmarnowałem wiele czasu już na zamulanie bani Miałem wiele ludzi wokół, którzy z nami razem stali Podobno mnie propsowali, ale tak tylko gadali Dziś już nie, nie zjesz z nami już — wpierdolimy sami Nie czułem takiego głodu, odkąd przestałem już lecieć Inne ruchy, biegam wtedy, kiedy reszta woli siedzieć Ciężko to może mieć górnik, co ma rodzinę w potrzebie Więc, kurwa, na co narzekasz? Jak jest źle, no to przez Ciebie Jak jest źle — do roboty rusz, przestań orać łeb Weź się w garść, nie ma czasu już, nie poddawaj się Nigdy więcej już wymówek nie chcę w mojej głowie mieć Z dowozem zamówiłem sukces [Refren] Pierdolony Miszel Traper, zawsze będę miał co jeść Chcieliście wydymać Freda, Fred wydyma całą grę Chcieli zabrać to, co moje, niczym nie podzielić się Będę w tym gównie po uszy, nawet jak zabiorą tlen [Outro] Moje stilo pojebane, nie puścisz tego przy mamie Premixm daje beat, rozjebać — robię to na zawołanie Nie chcę marzeń już pogrzebać, przede mną jest wygrywanie Pierdolony Miszel Traper i nikt długo, długo dalej

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Miszel