Untitled, gdzieś...

Lyrics
Wiosną kot przynosi pod drzwi sikorki Gdzieś w tym jest miłość, której Nie umiem wskazać palcem Gdzieś w tym jest odejście, kiedy Wiosną oddaję Ci wszystkie pióra. Ich Na palcach nie policzę: to blizny urojone Jestem lokatorem i mam prawo do godnego rozkładu Nie rozgość się, nikt tu dawno nie sprzątał Gdzie niby miałbym cię położyć? Proszę Przestańmy wreszcie mówić o miłości, ta Konstrukcja była wadliwa na długo Zanim ją ktokolwiek źle wyśnił (wtedy się jeszcze dało spać) Nocami oplatam siebie jak rdza Zbrojenie domu, w którym Nigdy razem nie zamieszkamy O pustym stanie każdy wdech To kolejny supeł na karku, nie Licząc krawatów i pamięci Teraz idź już sobie Muszę zejść w głąb Gdzieś pod kurzem Jest drżenie, słyszysz?
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- DJ Evening’s
- Radek Kolago