SĘK

Lyrics
Na wzgórzach o kształcie łez, pośród jedynej wsi Gdzie drogi wypłakał deszcz i nie dochodzi wi-fi Kiedy ospały dzień spychał za krawędź noc I opadły poranne mgły, ujrzeli wszyscy to coś Stało tam samotne drzewo i każdy na śmierć by przysiągł Że wczoraj nie było tam jego, jak mogło pojawić się znikąd? Mędrcy zabronili wszystkim Zbliżać się choć na 100 kroków Opadli je chmara hipotez Przypuszczeń, analiz i własnych wyroków Miejsce okolono murem, za mur wstęp był wzbroniony Liczydła, mierzydła i tęgie umysły próbują odgadnąć proporcję Myśli pną się jak bluszcz, umysł rozpięty do nieba Opletli nim kamienny mur, a nie mogą objąć nim drzewa Liście śpiewają, jak wiatr w konarach szeleści czas U dołu południowy cień i mędrcy Promień, średnica i obwód, wzory na dowód i powód Drzewo w dół patrzy na pień i jest nim Niezliczone ilości tеz głoszono całymi dniami Pośród sensacji, mistyfikacji, dzielono się ciekawostkami Kapłani przеklinali totem, handlarze kupczyli złotem Obrońcy urządzali protest, a inni obrzucali błotem Na ganku przed chatą siadł miejscowy głupek niemowa I nie mógł zrozumieć, jak sytuacja jest wyjątkowa Milczałby chyba nawet, gdyby powiedzieć im mógł Że to drzewo to tak naprawdę jest po prostu buk Sęk w tym Przytulić się do drzewa i umierać razem z nim Sęk w tym Pokrzyżowałem swoje plany, na drzewie będę żył Sęk w tym...
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Hans (POL)
- Litza