Ekstradycja

Album cover art for "Ekstradycja" by Liroy

Liroy - Rap, Polska

Ekstradycja

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

(Twoje miasto, moje łzy Moje zmory, twoje sny Teraz ty powiedz mi Czemu zmora, czemu sen Spuszcza z powiek czarną łzę, czarną łzę) Było nas trzech Jak w autobiografii zero ściemy Taka sama krew i podobne geny Jestem zły - taka ma zajawka Wciągam całą działkę i akcja jest wartka Kiedy jest nas trzech Jak u wilka nasza krew jest zimna Ginie z mojej ręki kolejna niewinna osoba Taki pech albo taka karma Sprzedasz komuś kosę - dla mnie to normalka Ja tak żyję, piję, takie mam klimaty Kiedy ja zarabiam ty szacujesz straty, stary Nie unikniesz kary, o nie!, jaki jestem ja Każdy to wie kto mnie widział w akcji Ja korzystam z sutuacji jak nikt Odbezpieczam broń, taki wyk (Ujrzyj sam, wstaje tam Czarne słońce, spada noc W biel nóż wbiłeś, w gardło cios Wbiłeś w gardło cios) Było nas trzech Lecz krew już nie ta sama Zdrada jak szarada - taki myk Prosty jest wynik: 1:0 dla mnie Dziś zabiłem brata, jego strata Moja superata, taki jestem, nic ci do tego Zabiję jeszcze raz i nie pytaj mnie dlaczego Twoje miasto, moje łzy Było nas trzech Jak u wilka nasza krew jest zimna (moje zmory) Ginie z mojej ręki kolejna niewinna osoba (twoje sny) Taki pech albo taka karma Zabić swego brata - dla mnie to normalka (Patrzę w dzień, jak w noc dmie Tam skąd niesie jasny sen Wiatr wymiecie ze snu cień) Było nas trzech Jedna teraz tylko krew dookoła (Wiatr wymiecie ze snu cień) Teraz już wiem - nie uniknę kata Moje życie nic nie warte bez mojego brata (Twoje miasto)

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Liroy