Aniołki i trumienki

Album cover art for "Aniołki i trumienki" by Klarenz

Klarenz - Rap, Polska

Aniołki i trumienki

0 Plays

Duration: 4:02

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

Aniołki i trumienki Ref Gdyby nie muzyka dawno byłbym z aniołkami Liczby, liczby, liczby, liczby, wy za to dacie się zabić? Gdyby nie muzyka ciało do piachu by mi zabrali Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nie używaj na mnie ich miary ----------------------------- Od razu poznajesz ten głos, co nie? / wyruszam na ciekawsze podboje W moich ludziach zawsze mam podporę / a ci kłamcy zatrudniają ochronę O... ziom co jest? / Tylko jedna prawda istnieje pod Bogiem W tekturowym kraju w gdzie o los pokoleń / się zatroszczył zamknięty krąg przy stole Biorę sprawy w swoje ręce zanim znowu złamie mi ktoś umowę Lejce życia mocno w dłonie /... Myślenie samodzielne Odkąd mogę ... zrób krok po swoje, wychodzi jak wielu to może mocno boleć Demony chcą kontrolę... lufa pod skroń, stój prosto ziomek Jedyne co hienom się należy dobrego to bezbolesny szybki koniec Myśli twoje? wuja ci podaruje parę solidnych liści na drogę Żuki toczą kule z kupy co zostawił po sobie wielki człowiek Chcą być takie jak on, biorą fragmenty, lepią sterty ciągle To już czwarta godzina bez selfie, poka jaki jesteś piękny na mordzie Noc, jeszcze ostatnie dotyki ekranu i chowamy kompleksy pod kołdrę Cofają się echa sumienia - pan doktor zapisze tabletki na fobie Cukiernicy zniszczenia ponownie zebrali składniki, upiekli bombę Leży trup, po co celowanie, ile ty wielkich snów miałeś Zgotowali ci znów danie, idzie brud na twój talerz Czego chcą ci hultaje, wierzą wciąż w ten bzdur zalew Myślisz: pora na uznanie, na krótką wrzawę którą tłum daje? ----------------------------------- Ref Gdyby nie muzyka dawno byłbym z aniołkami Liczby, liczby, liczby, liczby, wy za to dacie się zabić? Gdyby nie muzyka ciało do piachu by mi zabrali Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nie używaj na mnie ich miary ------------------------------------- Za szybko miga to życie codzienne, pilot wezmę i wyciszę ciebie Chwile na ciszę odległe... w ukryciu w końcu usłyszę.. siebie ... własne myśli, chcę usłyszeć własne myśli Były szanse, właśnie wyszły, może pojadę za hajsem na Wyspy? Kto nie ma obaw ma łeb jak szympans / albo się odurza by żyć tak Prostą linię na prostych umysłach zawsze nakreśla społeczna linijka Nieustraszeni to pozerzy, albo jeszcze przed nimi większy wypadek Nasze ciała to tylko kości i mięso, wow, dupa macha sexy ciałem Jaki jest owoc żywota twojego? czy życie na pokaz niczego nie zmieniąc? A może na boku kręcenie wałów jak następny idiota złapany z aferą Twoja dewiza to: będzie dobrze, biorę dopóki się nikt nie dowie Gubisz orientację w tym co widoczne a zaostrza się system ciągle Organizm to czai, Wiara we wielkie mity Całym sobą Nie reportaż, to żywe dowody, że robione latami dragi szkodzą Kolegę ze szpitala wypisali, prawie mu łeb wysadził, ale yolo Na wyjściu pozbył się bandaży, znowu na kilogramy pali zioło Zamulone co się dało zamulić, potem "stary, co tak nerwowo" Wielu takich co odkładali sprawy, że nawet starzy już mahali dłonią Mają takie księgi wytłumaczeń, że mogliby otworzyć nowy kościół To krzywe kazanie, facet, zostaw to dla młodych chłopców Masz swoje lata, a się zachowujesz jakbyś na świecie był nowy, gościu Oszalałeś bez nowych bodźców, zakręcony obraz twoich odczuć ... Każdy se znajdzie wymówki / koks w nos i full sprint Za ostro? ty chuj z tym / bo dla nich dobroć to głupcy ___ .

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Klarenz