Opowieści zza baru kontuaru

Lyrics
[Zwrotka 1] Stawiam beja na prawdę i na tym polu trwam To osiedlowy blues jak nas i olu dara Jak złą passę przerwać? ja kłamstwem przedłużysz Po rozum do głowy polazłem, taka bania Brudny trampek i stara skara, mnie nie kupisz Bo pozaszywałem se w kiermanach dziury Umiem czerpać z natury, bo z dziada pradziada Tu te same prawa są tylko nowe mury Między drapaczami chmur swojski przeciąg Cos te chmury drażni, one się wcale nie cieszą Brzemienną w skutki burzą stu kłótni Huczy dzielnia za dzielnią, posmutniał bej coś Z pobożnym życzeniem idzie dalej Z marzeniem żeby ludzie sobie przypomnieli Że nie ma zysku bez ofiary, syfu bez przyczyny Ognia bez diablicy, szczęścia bez nadzieji [Refren] Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć [Zwrotka 2] Wck, w ciasnym kręgu lubimy się prześcigiwać Chcesz się ponabijać? mamy dla ciebie zwierciadełko Po widnokręgu wiara u nas lata i siła I jaka by nie była- to właśnie nasza codzienność Łączy nas pasja do robienia dobrych rzeczy] A nie do robienia dobrych ludzi w wała Niby obiecałem mej ojczyźnie nie wytrzeźwieć Ale ja nie kofta i nie dla mnie nafta Mądrzy ludzie mi mówili, że dobrze wiedzieć I dobrze wiem i przez to mogę trochę nei chcieć Urodziłem się pół martwy, żeby było śmieszniej I nic śmiesznego kręcę od pierwszego klapsa Wiozę się jak kaszlak, obiekt mam wszędzie I faktycznie czasem rośnie las tam Mówią, że to rzeczywistość nas otacza Potem się okazuje, że otacza nas kraj [Refren] Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć [Zwrotka 3] Mówię "duma" i nie myślę już o ruskim rządzie Myślałem o nich jak zrywałem banderolkę Ty zdejmij klapki, albo focię zrób, bicek napnij Nie słyszę dumy u was za to słyszę przechwałki Widze wałki jak na kaloryfer rzucę okiem Wciąż się kłócę w sobie o masę duperszwancy Ale forma jest i mijam ich jak byle kuternogę Jestem lider i medali własnych widzę strony obie Yingi yangi, moje \'ja\' jakbym w yengę grał odwrotnie Mija czas, ja znajduję i dokładam klocki By mój trzon stabilnie stał bo się zachwiał wielokrotnie Bagaż rośnie zamiast garba i młodnieją oczki Ten rejon polski, ten okres w dziejach Prawda reglamentowana, na promocji masz ekstrema Ty zeżerać chcesz je, ja ten uniwersam sprzątam Ja tu sprzętam tylko [Refren] Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć Te opowieści zza baru kontuaru Ile z tego weźmiesz do siebie? Głupich nie ma, mądrych tez nie bardzo A co jakie jest, to już sam musisz wiedzieć [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kuba Knap