Meta

Lyrics
[Zwrotka 1] Siedzisz przy stole kreślisz i słuchasz PSW? Masa długów, gdzie koleżcy, przecież miałeś z siedmiu Porobiony w cztery dupy znów scrollujesz facebook Nie śpisz pewnie trzecią dobę, coś leży na sercu Wóda gorzka jak proch, już kontroli nie masz Sobie wkręcasz, że tak masz po prostu depresja Na melanżach gwiazda, znowu żeś zgona zajebał A na zlocie, czarne myśli i arytmia serca Nie jeden tutaj zjechał po tych dragach i to widzisz Płacze już nie jedna Matka syn się wjebał w tryby Nie jedna gwiazda już upadła, Ty od innej łychy Podgrzewała, i zjechała już niе wyjdzie z windy Się sam nie ogarniesz nikt Ci niе pomoże Złapać świeżego powietrza w końcu podnieść głowę Zrobić coś kreatywnego, nawet szybki projekt Wygonić demony, pieprzyć innych, robić swoje [Refren] Nie zwalaj winy już na świat, który widzisz Inne miejsca, co dzień inne perspektywy Dupa w troki, jak Ci pieprzą świat używki Sam nie jestem święty znam to ziomek od przykrywki Na mecie nie jeden upada i zwycięża Drugi bierze rame szlugów spiryt, se wkręca, że pech ma Sinusoida, kopiesz skarby, możesz przegrać Nie jeden się poddał był milimetr od zwycięstwa [Zwrotka 2] Nie jeden się poddał i zmarnował talent Teraz stoi żydzi grosza, zaniedbany w bramie Kobita go rzuciła, miała dosyć sztucznych afer Pomyśl może teraz zabrałbyś ją na wakacje Jak ktoś mówi to tak robisz, gdzie jest Twoje zdanie Rzucą monety pod nogi, to zaczynasz taniec Cherry za cztery, oby klepło kierowniku Tak cię klepie, że już łeb ten dykta opętała w pizdu Nie po to robię rap o życiu Byś gorzej się toczył, tylko ogarnął i był tu Nałogi męczą ciągle głowy tak jak fiskus Odpalam ich farmazony, tracę wiarę, że to dziś "new" Oby kwitu lekko na plus, żeby nie oszaleć Dbać o bliskich ciągle poprawiać z nimi relacje Bo kto Ci tu zostanie? Nie mówię jak masz żyć sam se poradź z bałaganem [Refren] Nie zwalaj winy już na świat, który widzisz Inne miejsca, co dzień inne perspektywy Dupa w troki, jak Ci pieprzą świat używki Sam nie jestem święty znam to ziomek od przykrywki Na mecie nie jeden upada i zwycięża Drugi bierze rame szlugów spiryt, se wkręca, że pech ma Sinusoida, kopiesz skarby, możesz przegrać Nie jeden się poddał był milimetr od zwycięstwa
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- KPSN