Sram Na To

Lyrics
[Zwrotka 1] Jestem stąd, gdzie co krok jakaś lichwa Tak się dorasta tu gdzie każdy to turysta Ziomowi pada kolejna legalna firma Ale komornikowi coś wydaje się, że to była przykrywka No a w garach kipi kipi kipi sos Ty już nie bądź kurwa mać taki Sherlock Holmes Dobrze pamiętam to, wszystko ujebane krwią Byłem śmierci o włos, może o jeden kop W mordę piach, jakby czas odliczał Sandomierz A co przyniesie los - to się mordo sam dowiesz Plama krwi na betonie, lepsza niż na honorze Chociaż wiele kosztuje - jak każdy zawodowiec Lepsza gadka o pogodzie niż żadna Szanuje każdą godzinę, jakby była ostatnia A tego co tu zostawiam to nie mogą mi zabrać Ani ci od Jarosława ani ci od Donalda Sram na to [Zwrotka 2] Dalej wierzysz, że ktoś nam rozdaje pitos? Pora się obudzić, bo tu nie ma nic za darmo Myślałeś pewnie, że nawinę tu za friko Ale mordo nie bardzo, nie ma tak łatwo Dzieciakom się tu tera marzy trap Póki obie nogi masz lepiej bierz je za pas I wiem dobrze o co chodzi, byłem prawie taki sam A jeśli pytasz o rap - co złego to nie ja Wokół nas ściany z dykty i kosmosu ceny Pani z ZAiKS bardzo miła, wysyła tantiemy Jadę w furze zioma, napęd ma na koła cztery Trzymamy się razem, choćby chcieli nas podzielić Ale żaden sierp i młot ani żółte gwiazdy w kole Nie są w stanie zmienić tego skąd pochodzę (yo) Młody K.O.B barsy zawsze przy sobie A skrajności to zło, niezależnie w którą stronę Idę pewnym krokiem, choćbym dostał teleskopem na ryj Całe życie slalom pomiędzy problemami Jebię wasze podziały, nieklasyfikowany jestem Mały chłopak w wielkim mieście
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kobik