Zza szyb automobilu

Album cover art for "Zza szyb automobilu" by Killaz Group & Beat Squad (POL)

Killaz Group & Beat Squad (POL) - Rap, Hip-Hop

Zza szyb automobilu

2 Plays

View Album

Lyrics

Language:

[Refren / Sampel] To był świat zza szyb automobilu [Zwrotka 1: Rafi] Spokojna ulica osiedlowa, zza rogu wyjeżdża korowód Widać już światła samochodów To cała moja wiara, więc wsiadam bez wahania W planach impreza, gdzie nie zabraknie jarania Wpasowany w siedzenia, dostaję blanta do ręki Wszystko laidbackowe, kiedy na niebie jest błękit I dzięki chłopaki za przeżyte takie chwile Ja zawsze to docenię – przecież nie jestem debilem Kierowca najarany popierdala jak szalony A szara rzeczywistość przelatuje z każdej strony Ja w szybę wpatrzony na migające obrazy Które widziałem chyba już po kilkadziesiąt razy Bezduszne osiedla, betonowe lasy I ludzie w ciągłej pogoni za odrobiną kasy Ale cóż. takie czasy – tego się nie wybiera A każdy młody kuzyn to, co ja mówię, popiera [Refren / Sampel] To był świat zza szyb automobilu [Zwrotka 2: Gural] Dziś wyjątkowy wieczór, ze mną cała ferajna Browary i Jumanji, w furze pizga East Side, a Z kuzynów tłum zgromadzony, przybite piony Ściemniasz? Jesteś dożywotnio zwolniony Z pokazywania się w polu naszego wzroku U mnie w bloku takie problemy na każdym kroku Tu nikt się nie pierdoli z takimi jak my białasami Dziwki do piachu – jak to było powiedziane Ja na zawsze pozostanę z kuzynami na bujanie Jak legia cudzoziemska stacjonuję na Gujanie Nie obchodzi mnie jebanie, bo jestem graczem I na rzeczywistość nietrzeźwym okiem patrzę Moim Fordem i [?] Mam swoją eskortę, w kabinie całą pierdoloną hordę Wszyscy drą mordę, bo muza na maksa Browarów jest kasta – zachodnia dynastia Gdy w kiejdzie jest kasa – całonocna trasa Piątkowa przejażdżka po betonowych lasach Ja w takich czasach polegam na białasach Piątkowa przejażdżka po betonowych lasach [Refren / Sampel] To był świat zza szyb automobilu [Zwrotka 3: Czarny] Obrazy uciekają, jadę z podwójną szybkością Dymiąc wydechowe rury oraz z płuc zwinnością Sprawdź więc kuzyna, jak testuje twoja brykę Przechyl sobie butlę, kiedy ja zabijam nudę Bo dziś pojedziemy tam, gdzie dobry klimat znam Dymisz ze mną skręta, czy mam wypalić sam? Zbijam krawężniki – jeszcze kogoś zabieramy Właśnie stoją przy ulicy, koszą blanta, więc zwalniamy Nie trzaskam drzwiami, bo wysiadka, kumamy? Gaszę resztę filtra, wrzucam bieg i wyruszamy Mijamy blokowiska, energia z wszystkich tryska Procenty prosto z puszek wlatują już do pyska Szyby uchylone, lecz gorąco jak w piekle To tym lepiej dla nas – alkohol mocniej sieknie Humor załapany, a to jest dla nas wszystkim Skręt [?] klepie w tyłek rowerzystki Można zapiąć pasy, widzę duże dziury w drodze Chyba że wolicie zaryć [?] w tapicerkę Tak myślałem, z dwojga złego wybierzecie trzecie Dodam więcej gazu, uniesiemy się w powietrze [Refren / Sampel] To był świat zza szyb automobilu [Zwrotka 4: Kaczor] Posłuchaj tego stylu, synu To świat widziany zza szyb automobilu, synu I nie powstrzymasz tego, synu, tych hardcorowych rymów Płynących w żyłach płynów Gdy razem z kuzynami jedziemy czterema kółkami I z kobietami i innymi pasażerami Jedziemy dwoma furami Gural i Tome szoferami wymyślają, gdzie jechać Jak Jigorō Kanō wymyślił walkę na tatami Tak! My w muzie zasłuchani, kiwamy głowami Szacunek dla wszystkich, którzy zawsze byli z nami Zawsze przez nich wspierani, więc zrobimy to dla nich Sagi kontynuacja – temu jesteśmy oddani Teraz wspomagani prawdziwymi graczami Z Beat Squadem, [?] oni zawsze pod uwagę brani przez nas Dlaczego? Bo są nam dobrze znani Ja nigdy nie przestanę, nie przejmuję się klątwami Ciągła wojna z wrogami Lecz dzisiaj nie zajmuję się ostrymi wrażeniami Raczej wojażami, poznańskimi ulicami Na to jesteśmy skazani Skończymy w knajpie, najebani procentami I choć jutro niektórzy obudzą się skacowani To tak tu wygląda życie zza szyb wieczorami Czasami... [Outro] – Alkoholu pani nie ma? – Nie nie, tylko woda kolońska – No, kończcie flaszkę i do domu – Teraz będzie lepiej, ta? – Będzie lepiej, będzie lepiej... – On nigdy w życiu nie pił, tylko zaraz po ślubie przez tydzień, a potem nigdy – Napijecie się czegoś? – Wody mineralnej [?] – Ja tam wolę coś mocniejszego, herbaty? [?] – Uspokój się, nie pij tyle – Ja właśnie piję po to, żeby się uspokoić – To pij, jeszcze więcej... – Boję się, że wtedy będę za spokojna – Czy wy przypadkiem nie za trzeźwo myślicie? – Wasze zdrowie – Zdrowie twoje w gardło moje – To alkohol! Największa trucizna

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • donGURALesko
  • Kaczor
  • Czarny PDG
  • Rafi