W Polskę Idziemy

Album cover art for "W Polskę Idziemy" by Kazik

Kazik - Rock

W Polskę Idziemy

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim? I życie jak koszula ciasna pije nas Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas W Polskę idziemy drodzy panowie, w Polskę idziemy Nim pierwsza seta zaszumi w głowie, drugą pijemy Do dna jak leci, za fart, za dzieci, za zdrowie żony Było, nie było, w to głupie ryło, w ten dziób spragniony Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia Aż w nowy tydziеń świt nas wygoni, no a w tygodniu W tygodniu bracie wolno goisz kaca fest I czy się leży, czy się stoi, jakoś jеst W tygodniu kleją Ci się oczy, boli krzyż A wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc A Ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc I rano gapisz się na ludzi okiem złym I nagle coś się w Tobie budzi i jak w dym W Polskę idziemy drodzy panowie, w Polskę idziemy Nim pierwsza seta zaszumi w głowie, do ludzi lgniemy Słuchaj rodaku, w czerwone maki, serce, ojczyzna Trzaska koszula, tu szwabska kula, tu popatrz blizna Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy panierowany My pełni wiary chodź łeb nam ciąży, ciąży jak ołów Że żadna siła nas nie pogrąży, orłów, sokołów A potem znów się przystopuje i znów gaz I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas Uśmiecha do nas się najmilej ten i ów Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak Rubaszny czerep, ale dusza znany fakt Nas też coś wtedy ściska w dołku, wilgnie wzrok Bracia rodacy dajcie pyska, równać krok W Polskę idziemy, w Polskę idziemy, bracia rodacy Tu się psia nędza nikt nie oszczędza, odpoczniesz w pracy W pracy jest mikro, mikro i przykro, tu goudą spływa Cham lub bohater, Polska sobotnia, alternatywa Gdy dzień się zrobi i skacowani wstaną tytani I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło, nam nie pałaknie Gdyby nam kiedyś tego zabrakło nie, nie zabraknie!

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Credits Not Found