Gun Talk

Lyrics
[Zwrotka 1] Nigdy nie miałeś nad sobą tu szefa Dla kogo robiłeś w tej pracy po nocy? Nikt ci tu nigdy za nic nie płacił? Za darmo ziomkowi puściłeś te nosy? Wydziaraj sobie na mordzie sześć dziewięć Tylko nie pomyl dziewiątki i zera Jesteś kserem ksera Ksera z ksera ściera siema Jedyna przyczyna dla której nawijasz Chciałem rozjebać jednego z pajacy Ja mam czarny PR a ty masz makijaż Zawijaj bo Remik woła do pracy W komencie napisał że wpadasz do ucha Może faktycznie ty wpadasz do ucha Kto kogo dyma kto kogo słucha Skończ się tłumaczyć jak bura suka [Refren] Trzymaj ksywki moich ziomów z dala od swej mordy Perry Gun Talk i Ferguson twój sen wczoraj mokry Dzisiaj niespokojny pociski lecą z wojny Nie dla ciebie ta gra lepiej idź posprzątaj klocki [Zwrotka 2] Serio frajerze chcesz skończyć jak Masa Bo rzucasz ksywkami jak pajac bez zasad A wspólni znajomi to muszą być dumni Jak szczur tu dziś robisz ratatata Kłamiesz jak dziwka i płaczesz jak kastrat Wyglądasz jak pajac i toniesz jak tratwa Wbijałeś na traphouse jak odeszła panna Waląc mefedron i wciągajac wiadra Dissa pisała ci trójka kolegów Ty miałeś to czelność nazwać freestylem Pizgałeś te prochy jak anioł na śniegu I mówisz że to ja jestem narkomanem? Adma to była u mnie na chacie Kłamliwy stulejarz niech dalej ślini I podsumuje teraz diss (smutne, pot krew i zły) [Refren] Trzymaj ksywki moich ziomów z dala od swej mordy Perry Gun Talk i Ferguson twój sen wczoraj mokry Dzisiaj niespokojny pociski lecą z wojny Nie dla ciebie ta gra lepiej idź posprzątaj klocki [Zwrotka 3] Ludzie są ze mną bo daje im miłość Pomoc szacunek oparcie i przyjaźń Nikt nie jest z tobą gdy wołasz o pomoc Ci twoi targetem są dla pedofila Celuje z gnata do kaczek? Populizm podbijasz jak Jarek Andrzejka Walcząc tu z ostrym cieniem tej mgły Nie zbliżaj się lepiej już do Smoleńska Zrobiłeś chujową płytę to smutne i przykre Jak twoje tytuły na traki Przykro mi bardzo że chciałeś się zabić Nie będę wyśmiewał twojej biografii Ja jestem pieskiem a nie wy? Mówisz o sobie w tej liczbie mnogiej Wziąłeś swojego bordera na fita? Czy ziomów co ci pisali odpowiedz [Refren] Trzymaj ksywki moich ziomów z dala od swej mordy Perry Gun Talk i Ferguson twój sen wczoraj mokry Dzisiaj niespokojny pociski lecą z wojny Nie dla ciebie ta gra lepiej idź posprzątaj klocki [Zwrotka 4] Cały ten Wrocław ma jeden łańcuch Głupota przebiła środek matrycy Poproś Mila Spartiaka Filipka To może któryś z nich ci pożyczy Wrocław ma wielu kozaków Wielu też dobrych jest ze stolicy Czym są prawdziwe freestyle Zrozumiesz jak przejdziesz elimki Twój łańcuch to wiąże cząstki atomu Strukturę poziomu na równi pochyłej Brakuje powłoki i nukleonów Rozpad masz jąder i masy ubytek Nie czuje ciśnienia bo właśnie umierasz W rapu podziemiu ja zmieniam sie w diament Wybuchasz tak jak rakieta Sylwestra Jestem szatanem Wernerem von braunem Przestań pierdolić już cioto o hajsie Ja mam te youtuby strimingi i płyty Jestem wydawcą dystrybutorem A ciebie to dalej nie stać na bity Jesteś pobity zmiażdżony do zera Tak właśnie się kończy twoja kariera Pierwsze publiczne zabójstwo na wizji Po śmieciu już nie ma co zbierać
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kałach