JUŻ SIĘ NIE BOJĘ LATAĆ

Album cover art for "JUŻ SIĘ NIE BOJĘ LATAĆ" by Jan-rapowanie & Gruby Mielzky

Jan-rapowanie & Gruby Mielzky - Rap, Polska

JUŻ SIĘ NIE BOJĘ LATAĆ

0 Plays

Duration: 3:19

View Album

Lyrics

[Zwrotka 1: Jan-rapowanie] Mamo latam, wyjebana z klatki krata Piłowałem ją przez lata Rany mam na ranach Niby byłem na wakacjach A to była walka, moje lęki, moje leki, moje zdarte gardła - Taka prawda Przez ten czas zrobiłem z pół kawałka Czułem się jak Van Gogh, i natura była martwa To jest dla każdego fana, w którym była wiara Chociaż pewnie by nie było jej, gdyby był w kuluarach Rozpierdala mnie to, ile czasu w stratach Muszę liczyć, ale później – bo dziś znowu latam Jeśli to był chrzest bojowy, to Habemus papam Ja czuję się znów gotowy, żeby słyszeć brawa, yo [Refren: Jan-rapowanie] Już się nie boję latać, no a jeśli Patrzę sobie z lotu ptaka – To powiedzmy, nie mam się czego obawiać (ta) Od dawna po raz pierwszy, yo Już się nie boję latać, no a jeśli Patrzę sobie z lotu ptaka – To powiedzmy, nie mam się czego obawiać, (ta) Od dawna po raz pierwszy, yo [Zwrotka 2: Jan-rapowanie] Leżałem zesztywniały – mógłbyś kopać, się nie ruszę Słyszę, lecz nie dociera, patrzę tępo w suchy bukiet Nie miałbym sił, żeby się zaśmiać na pomysł, że wrócę Całe dni w kłębku leżałem w kapturze, yo Wiem, skąd wychodzę na tę nową drogę – Kiedyś wszedłem przez dywany, dziś pole minowe, oh Nabieram dystansu do świata, za sobą mam jego koniec Mogę pogratulować sobie, ta Będę mówił o tym tyle, ile będę potrzebował Czuję, że mam do tego prawo Wygrałem, bo wstałem, żeby znów spróbować – vamos [Zwrotka 3: Gruby Mielzky] Robię sobie przerwę jak Nas z Kelis Robię przerwę, choć brak diastemy Event – grałbym go najchętniej zza sceny Ludzie nas chcą, lecz czy my się tam chcemy? O, wszystko mi wiruje, god damn it Już nie myślę, czy ktoś patrzy znad ziemi W chuju mam, czy to dyni figiel, czy świat elit Czy to chemtrails, czy może jest winien Puff Daddy Nikt nie smakuje tak, jak kiedyś smak biedy (smak biedy) Patrzę w ścianę, widzę smoki jak Bedi (jak Bedi) Całe życie przejechałem na kredyt Dzisiaj pełen bak beny, dzisiaj cegła na gaz (let's get it) I chociaż czasem nie chce mi się nic już Nagrywam w marcu, ale piszę w lipcu I chociaż czasem w środku ducha tęsknię Sam już nie mam życzeń, tylko dmucham świeczkę Rap to jest jedyne, co potrafię tak dobrze Moje ziomy dawno wyjechały za odrę Sorry, muszę lecieć, zanim z depry dna dotknę (sorry) sorry, muszę lecieć [Refren: Jan-rapowanie] Yo, już się nie boję latać, no a jeśli Patrzę sobie z lotu ptaka – To powiedzmy, nie mam się czego obawiać Od dawna po raz pierwszy, yo Yo, już się nie boję latać, no a jeśli Patrzę sobie z lotu ptaka – To powiedzmy, nie mam się czego obawiać Od dawna po raz pierwszy, yo

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Jan-rapowanie
  • Gruby Mielzky