Pharmacie

Album cover art for "Pharmacie" by Profeat

Profeat - Rap, Polski Rap

Pharmacie

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[zwrotka 1] To miasto zje cię na śniadanie i do południa strawi To wiadro gniecie nieźle banie, ale tłumi obawy Te lale nie jedzą nic całymi dniami, to wchodzi w nawyk Czasami nie jedzą w dzień żeby w nocy się dławić Chłopy charują cały tydzień żeby w weekend się bawić Chamy naliczą cię tu szybciej niż się zdażysz zastawić Ziomy tu siedzą skołowani, myślą jak to naprawić Mija doba, znikła torba, komplikują się sprawy Typy tu robią szybki hajs na koka ale nie coli To co żeni się na blokach towar ale nie ziomy Matka znowu łzy w oczach, adwokat trochę za drogi Właśnie po to wita piona, każdy rzuca co może Nie chcemy zapomogi, nic tu za darmo nie wpada nieufnie od narodzin Nikt tu z kurwami nie gada, leci rakieta do brata A to nie Wilson czy NASA świrusie W góre łapa, murem za Bonusem [refren] Nie ważne jaki kraj, ile lat, czy masz hajs, czy znasz limit, dla ciebie cały czas to robimy Słyszę tłum na koncertach, widzę pliki w kopertach, ciągle wizji nie tracimy, ani chwili Jebać limit Z brudnych ulic w te fury z ciemnej dziupli i do góry, z busa Werballs i pomiedzy chmury To dla wszystkich co wierzyli, dla wszystkich co nie wierzą to mój sezon, wsiadaj lot będzie długi Jebać długi, jebać tych co wątpili, czas się odbić od lini, twierdzili, że to aut, zmiebiam wynik Możesz mówić to co chcesz, możesz życzyć mi źle, dobra karma wciąż dodaje mi sìły Praca wre, znów do puźna siedzimy, bit tu dudni, aż trzęsą się szyby, żywy ogien całe studio się dymi Słucham serca jak lekarz, tu na blokach apteka Moje wersy - recepta, wrzucaj to zamiast lekarstw ziomuś [zwrotka 2] Dni się ciągną znowu dłużej niż jazda Ikarusem, typ się wjebał zamiast w gacie, to to skitral na bluze, zniknął packcage bez wiedzy, niecierpliwią się ludzie To są ciężkie błędy ale traktuj to jak naukę, 24h na dobe tu wciąż stresik, przez łape idzie hajs podjeżdżają Mercedesy, 24 kłopoty na godzine Nie Candrick, kochają tu złe suki, problemy robią niebiescy Musisz mieć twardą głowę, jeszcze twardsze pięści, otwierasz morde gdy nie trzeba Nikt się z tobą nie pieści Cierp włącza postojowe gdy odbieram se rzeczy Codzień fanty nowe jak skittlesy, wszystkie smaki tęczy (o) tak to się kręci, łatwo zlecieć ze schodów, trzymaj się poręczy Nie wiem kim tam jesteś, tutaj nikt za siebie nie ręczy Osiedlowa apteka, pod nią wiecznie przekręty [refren] Nie ważne jaki kraj, ile lat, czy masz hajs, czy znasz limit, dla ciebie cały czas to robimy Słyszę tłum na koncertach, widzę pliki w kopertach, ciągle wizji nie tracimy, ani chwili Jebać limit Z brudnych ulic w te fury z ciemnej dziupli i do góry, z busa Werballs i pomiedzy chmury To dla wszystkich co wierzyli, dla wszystkich co nie wierzą to mój sezon, wsiadaj lot będzie długi Jebać długi, jebać tych co wątpili, czas się odbić od lini, twierdzili, że to aut, zmiebiam wynik Możesz mówić to co chcesz, możesz życzyć mi źle, dobra karma wciąż dodaje mi sìły Praca wre, znów do puźna siedzimy, bit tu dudni, aż trzęsą się szyby, żywy ogien całe studio się dymi Słucham serca jak lekarz, tu na blokach apteka Moje wersy - recepta, wrzucaj to zamiast lekarstw ziomuś (ey) Zamiast aspiryny (eye) Zamiast aspiryny Zamiast aspiryny

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Profeat