Ulicy Blask

Album cover art for "Ulicy Blask" by Intruz & Młody AZF

Intruz & Młody AZF - Rap

Ulicy Blask

0 Plays

Duration: 3:13

View Album

Lyrics

[Refren] Nigdy nie robiłem rapu, żeby wkupić się do łask Z biedy pochodzę, ta kurwa wyrządziła dużo zła Ulica, a nie ubranie ona odbija ten blask Może pocałuje dzisiaj, a nie tylko powie pa Bardzo smutne twarze krył jak dym ze spalonych rac Może jak przygarniesz kiedyś bezpańskiego psa Zobaczysz, że chłopak biedny ale na wdzięczność go stać I jak trzeba będzie gryzł, bo o przyjaciół się dba [Zwrotka 1] Wiem jak piszczy bieda, tu nie ma studni bez dna A za miłość do ulicy, niechaj życie da Bardzo wielu o niej mówi, ale niewielu ją zna Poznali ją moi bliscy i tak samo ja Płyta OSB nie Glamour, bez pilota telewizor Na talerzu biały amur, rozpierdala cię kortyzol Pirani nie atakuj, bo cie na pewno pogryzą I czar prysł, człowiek przyzwyczaił się do rys Ból, a kysz każda z tych ulic to pierdolony styks Chciałbym poczuć twoje serce, tak wyostrzyłem zmysł Znowu zgryzł, taki jestem i chuj nic nie zrobisz Ciągle myślę co Ci powiem, ale ty nie dzwonisz Serce dałbym Ci na dłonie, przecież nie przyszedłbym po nic A pewne pomysły dawno zdążyłem poronić Może będzie nam dane kiedy już odejdzie mgła Może pocałuje, a nie tylko powie pa [Cuty] Poezja płynie, to moj rap To moja rzeczywistość, wciąż kocham ulice Walczymy o rację i o reputację [Refren] Nigdy nie robiłem rapu, żeby wkupić się do łask Z biedy pochodzę, ta kurwa wyrządziła dużo zła Ulica, a nie ubranie ona odbija ten blask Może pocałuje dzisiaj, a nie tylko powie pa Bardzo smutne twarze krył jak dym ze spalonych rac Może jak przygarniesz kiedyś bezpańskiego psa Zobaczysz, że chłopak biedny ale na wdzięczność go stać I jak trzeba będzie gryzł, bo o przyjaciół się dba [Zwrotka 2] Pewnie gdyby nie jej blask, nigdy nie poznałbym Was Nie patrzyliby za krat i nie byłbym taki sam W czerni nie do twarzy patrz, lecz uważnie ona czeka Dać Ci może, zabrać jak piekło na Ziemi cmentarz Nienawidzi prawa, często dzieci chowa w stresach Ona nie nosi sukienki, lubi zapierdalać w dresach Karmi się przemocą, nocą aury nabiera Miłość kupiona za złoto, niesprzedana u dilera Tango, tango, tango szuka partnera Zaślepiony jej wdziękami, strzał, rosyjska ruletka Nie każdy jej wierny, każdą zdradę zapamięta Dla niej zasada jest święta, jebać kurwę konfidenta Wychowani na patentach, przekrętach i przypałach Nie dla wszystkich jest dostępna, odpulona każda pała Piękna i wspaniała, bywa wredna i surowa ulica Ten ból opisał lokalnie z farcikiem piona [Cuty] O, o tym O, o tym O tym jak na ciężki start [Refren] Nigdy nie robiłem rapu, żeby wkupić się do łask Z biedy pochodzę, ta kurwa wyrządziła dużo zła Ulica, a nie ubranie ona odbija ten blask Może pocałuje dzisiaj, a nie tylko powie pa Bardzo smutne twarze krył jak dym ze spalonych rac Może jak przygarniesz kiedyś bezpańskiego psa Zobaczysz, że chłopak biedny ale na wdzięczność go stać I jak trzeba będzie gryzł, bo o przyjaciół się dba

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Intruz
  • Młody AZF