Run Boy

Lyrics
[Refren] Run Boy, życie goń tak jak latałeś za gietem Wczoraj leciałem truchcikiem, dziś zapierdalam na setę Run Boy, biegnij zanim Cię dopadną Sam zrywaj kokosy, nie kurwa czekasz, aż spadną Run Boy, tylko nie pchaj się do gipsu Patrzą jakbym się ustawił za cztery koła z ZAiKSu Run Boy, a nie bujasz się pod klatką Ojcem musi być ambicja, skoro nadzieja jest matką [Zwrotka 1] Jedni zmieniają ksywy, co to kurwa jest gwiazdka Potem dla promocji płyty mówią, że Ziemia jest płaska Ty, hiphopowiec dla mnie pies Ci morde lizał W takim razie weź mi powiedz kto Ci poprzednie napisał Do czego się przyjebiesz, że lubię zajarać trawę Jak powierzchnia księżyca, wasze mózgi są dziurawe Mam tak przepalony gardziеl, że rząd pyta o opał Choć w piłkę gram na padzie, wersy piszę od kopa W głowę strzał, gdybym bujać się miał jak tе lamusy O kontaktach międzyludzkich chcą nam pierdolić dzikusy Parówy jak Tarczyński, ja im przypominam o tym Jestem jak jebany grizili na polu namiotowym [Refren] Run Boy, życie goń tak jak latałeś za gietem Wczoraj leciałem truchcikiem, dziś zapierdalam na setę Run Boy, biegnij zanim Cię dopadną Sam zrywaj kokosy, nie kurwa czekasz, aż spadną Run Boy, tylko nie pchaj się do gipsu Patrzą jakbym się ustawił za cztery koła z ZAiKSu Run Boy, a nie bujasz się pod klatką Ojcem musi być ambicja, skoro nadzieja jest matką [Zwrotka 2] Posłuchaj typie, może trafi Ci się łania Która da się Ci się wyruchać jak w każdym filmie Wieniawa Mnie jakoś to nie kręci, ty otworzyłbyś muszelkę Ja kupuje dwie piersi i warzywa na patelnię Chcesz bym zaśpiewał Ci "Błękit", znam tylko mrok faweli Jak jarasz się błękitem, kup sobie paczkę Cameli Widzę, że za bardzo pizga tytoń od Panoramixa W lasach macie leki, to na chuj wasze comebacki Masz kurwo parcie na szkło, a masz pracujące ferie To może znajdziesz spokój na rynku w Szklarskiej Porębie Jeden woli jak jest tłusto, to nie turniej sumo Ja nawet na redukcji przy tobie wyglądam grubo [Refren] Run Boy, życie goń tak jak latałeś za gietem Wczoraj leciałem truchcikiem, dziś zapierdalam na setę Run Boy, biegnij zanim Cię dopadną Sam zrywaj kokosy, nie kurwa czekasz, aż spadną Run Boy, tylko nie pchaj się do gipsu Patrzą jakbym się ustawił za cztery koła z ZAiKSu Run Boy, a nie bujasz się pod klatką Ojcem musi być ambicja, skoro nadzieja jest matką [Zwrotka 3] Mówią, że nieszczęścia zazwyczaj parami chodzą Dlatego nigdy nie wiem dokąd nogi mnie poniosą Nie jeżdżę autobusami, nie uciekam od fanów Przez to ciężko mi przełamać się do rodzinnych wypadów Mam za bardzo cięty język, więc unikam wywiadów A bez rodziny się czuje jak dekoder bez kanałów Nie bój się to nie aborcja kiedy sobie skrobię rzepkę Mój drugi dom to Dworska, więc możesz wybrać UŻ-kę Ty zamiast wrzucać posta, byś śmieci wyrzucił mamie Tylko nie zapomnij krążka i sam sobie dokończ zdanie Nie mam czasu dla najbliższych, obowiązek wzywa A Intruz to osobowość, a nie tylko ksywa [Refren] Run Boy, życie goń tak jak latałeś za gietem Wczoraj leciałem truchcikiem, dziś zapierdalam na setę Run Boy, biegnij zanim Cię dopadną Sam zrywaj kokosy, nie kurwa czekasz, aż spadną Run Boy, tylko nie pchaj się do gipsu Patrzą jakbym się ustawił za cztery koła z ZAiKSu Run Boy, a nie bujasz się pod klatką Ojcem musi być ambicja, skoro nadzieja jest matką
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Intruz