Miejska nuda

Lyrics
[Zwrotka 1] Czasem myślę jak zarobić, by się nie narobić I myślę i szukam, czekam aż pieniądz sam do drzwi zapuka Czasem jest czas na szkołę Nauka jest też gdzieś i sztuka jest w moim życiu Gdyby je oblukać, dziewczyna jedyna jest w moim życiu Na zły i dobry klimat Już tego mam niewiele po mych dziewiętnastych urodzinach Gdy za wcześnie na finał, a czasu jest od skurwysyna Wtedy siedzę na szkole jak najprościej Z kilkoma gośćmi, czasem tylko z jednym gościem Słuchamy jak trawa rośnie Wypiwszy, wypaliwszy gadamy se bezgłośnie [Refren] Ja wiem, co mogę mu powiedzieć On wie, co może ode mnie usłyszeć I obojętnie o kim tutaj piszę Czy wеźmiesz Szyhę, Emada, Słykacza, Griszę Ktokolwiek by nie przyszеdł Usiadł, zrelaksował się I wsłuchał z nami w imielińską ciszę [Zwrotka 2] Kiedy tak razem się nudzimy Mijają minuty i godziny Całe, coś powiedzieć chciałem, ale zapomniałem Maks podjeżdża samochodem, cieszę się całym ciałem Bo już myślałem, że przyrosnę do ławki na stałe Ładujmy się, spoko, jedziem, ale gdzie? Masz pojęcie? Bo ja nie mam Masz blanty? Też nie mam A hajs jakiś? Nie mam Tośmy sobie poszaleli, wszystko na ten temat Wygląda na to, że posiedzimy tu dłużej Więc włącz chociaż muzę na sprzęta furze Muzyka od lat lekarstwem bywa na kłopoty A ja mam dobry humor, na kłopot nie mam ochoty Chociaż nic do roboty Miejska nuda się nie nudzi, ma wysokie u mnie noty Póki jest czas, siedzimy, pierdolimy Co będzie po tym [Refren] Ja wiem, co mogę mu powiedzieć On wie, co może ode mnie usłyszeć I obojętnie o kim tutaj piszę Czy weźmiesz Szyhę, Emada, Słykacza, Griszę Ktokolwiek by nie przyszedł Usiadł, zrelaksował się I wsłuchał z nami w imielińską ciszę Ja wiem, co mogę mu powiedzieć On wie, co może ode mnie usłyszeć I obojętnie o kim tutaj piszę Czy weźmiesz Szyhę, Emada, Słykacza, Griszę Ktokolwiek by nie przyszedł Usiadł, zrelaksował się I wsłuchał z nami w imielińską ciszę [Zwrotka 3] Przyszedł Cich ze szkoły, czym zmógł na chwilę gadkę Wczoraj wezwał psy do nas, ja byłem tego świadkiem To są akcje nierzadkie, gdy relaks jest przerwany I wszystko trzeba kitrać ukradkiem Nie lubię takich akcji Na razie jest dzień, świeci słońce I tylko wypatrywać wakacji Przez chwilę piłka będzie wyjściem z sytuacji Nie gramy sami, grają też beje zacni U nich od rana miejska nuda jest grana Siedzą tak jak my i tak jak my piłkę mieli w planach Kolejny mecz się odbył, kolejna przegrana Na wygraną jutro okazja się nadarzy Na razie trzeba zetrzeć pot z twarzy Wracamy na ławkę w słońcu się posmarzyć O szczęściu i dobrobycie marzyć Nie ma się co śpieszyć, nie ma za czym gonić Jak coś się ma zdarzyć to się zdarzy Jak coś się ma zdarzyć to się zdarzy [Refren] Ja wiem, co mogę mu powiedzieć On wie, co może ode mnie usłyszeć I obojętnie o kim tutaj piszę Czy weźmiesz Szyhę, Emada, Słykacza, Griszę Ktokolwiek by nie przyszedł Usiadł, zrelaksował się I wsłuchał z nami w imielińską ciszę Ja wiem, co mogę mu powiedzieć On wie, co może ode mnie usłyszeć I obojętnie o kim tutaj piszę Czy weźmiesz Szyhę, Emada, Słykacza, Griszę Ktokolwiek by nie przyszedł Usiadł, zrelaksował się I wsłuchał z nami w imielińską ciszę
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Inespe