Nadzieja

Lyrics
Opuszczasz mnie. Zmierzch w izbie szary Niechętnych nie wstrzymuję gości Mówisz: mrok kusi... Mówisz: mrok kusi... Mówisz: mrok kusi do niewiary? Jest czymś dalekim od miłości? Dajesz mi dłoń na pożegnanie Widząc, że lampa ma przybladła Nie wyjdę za nią... Nie wyjdę za nią... Nie wyjdę, żeby rzucić tobie Na drogę gorycz mego światła Zbyt doświadczona dusza moja Wiedząc, co warte i niewarte Jest niespokojna i ciekawa Jak okno w czarną noc otwarte Dnia oddal mglista, nierzetelna Dotknęła oczy me niemocą I oszałamia mnie nadzieją Niespodziewana przyjaźń z nocą Dnia oddal mglista, nierzetelna Dotknęła oczy me niemocą I oszałamia mnie nadzieją Niеspodziewana przyjaźń z nocą Zbyt doświadczona dusza moja Wiedząc, co warte i niеwarte Jest niespokojna i ciekawa Jak okno w czarną noc otwarte Dnia oddal mglista, nierzetelna Dotknęła oczy me niemocą I oszałamia mnie nadzieją Niespodziewana przyjaźń z nocą Dnia oddal mglista, nierzetelna Dotknęła oczy me niemocą I oszałamia mnie nadzieją Niespodziewana przyjaźń z nocą
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Leopold Staff