INTERLUDIUM

Album cover art for "INTERLUDIUM" by Fukaj

Fukaj - Rap, Polski Rap

INTERLUDIUM

0 Plays

Duration: 4:56

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka] Ja siedziałem cicho, robiłem zapasy Siedem - zero kilo jak Islam lub Chabib Już wielu mnie biło, lecz żaden nie trafił Przeraża mnie miłość, napędza nienawiść Siedziałem sam na podłodze, czekałem na wyrok Dziś leci lawiną mi wszystko Wszystko się zmieniło - jak nawinął Białas Wychodzę na bis, to robią mi hałas Z płytą to nikt nie pomógł nam nadal Bo dziś to wszystko na naszych palcach i barkach Nie nawinę, że nie wierzyli mi wtedy, bo to oczywiste Nie powiem, że ten co nie wierzył, to już zamknął pizdę Bo to oczywiste To pora na real talk Pora na Fact Check, pora na wpierdol Ty trzymaj gardę Wydałem na mamę i tatę moją pierwszą dużą wypłatę Diamenty mamie, a tacie to Cartier Potem mieszkanie i drugie mieszkanie Zatrudniam przyjaciół i płacę Tak się buduje charakter Wszystko zrobiliśmy razem Nikt inny nie kiwnął palcem Wszystko, co mam, to sobie wyszarpałem Miesiącami robiłem każdy kawałek I ciągle tu Szczecin - Warszawa i Warszawa - Szczecin Jakbym zapierdalał w DHL Solar mi mówi, że wygrindowane - no i ma rację Wszystko to wziąłem na klatę, mocno mi siadło na banię Co się zmieniło na Amen Prawie straciłem tu swą miłość życia Nocami mi śniła się lina Łzy na polikach, no i krwawa ślina Ty powiedz, kto by to wytrzymał? Z dwudziestu artystów mi nie odpisało albo odmówiło mi feata Moje serce już dawno umarło i je zastąpiła muzyka Zamknąłem się w sobie jak zawsze Zwierzałem się tylko na kartce Straciłem kontakt ze światem Straciłem pamięć, nie żyłem naprawdę Nie mówiłem o tym nic mamie Nie mówiłem o tym też tacie Kocham was kurwa najbardziej Więc Boże, jeżeli ty możesz, to mnie zabierz najpierw

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Fukaj