Sryptyk (frosti rege DISS)

Lyrics
[Intro: Teabe] Papa, Podpaska... Aha... [Zwrotka 1] Żadna ze mnie jest ulica - bardziej ławka, trawka Czasem spinam się na traczkach, ale żaden ze mnie gangsta Biegam z piłką, a nie z buchem, chyba że idę grać w Fifę Wtedy chowam pod jajami to, co wcześniej zakupiłem Żaden ze mnie diler, żaden ze mnie gangster z Francji Strzeżone osiedle, bo ma płot i bramki Nie różni się od tego Twojego, weź ogarnij To nie dla mnie życie, miałbym z tyłu głowy kratki Mam paru wariatów, mówią: "Tomuś rapuj Dobrze Ci wychodzi, sam się w problemy nie pakuj" Spisuję historie, snuję opowieści Prosto z Syreniеgo Grodu, kładę na bit dobre teksty Osiedlowy skryba wpiеrdala Frostę jak befsztyk Trzy razy zmieniasz bit - a ja biorę pierwszy lepszy Lecisz jednym flow, i ten pato-głos Co tak kurwa nisko? Chcesz udowodnić coś? Jesteś taki męski, jesteś taki ciężki Twój cyc jest od niejednej panny większy Nie wynająłem fury nigdy, wszystko od ziomali Moi zawsze mnie wspierali, Twoi zawsze z Ciebie śmiali Teraz przemykają bokiem, bo się boją, wielkie ZoZo? Serio jesteś idiotą Po mnie to tam spływa, co seplenisz o mnie Dżakub Ale wkurwiłeś chłopaków, cisnąc ich na tracku Tymi koneksjami już się lepiej byczku ratuj Bo jak znajdą Cię, to zagrasz im na ptaku Uuu... Z marchewką w odbycie Czas zająć się muzyką, a nie marnować se życie Na przepychanki słowne, z opóźnionym gościem Wiem, zaliczyłeś progres - a ja zaliczyłem Frostę Zjadłem, wysrałem, zruchałem, jak dziwkę Wiesz co tam Podpaska? Zmień piąty raz ksywkę Znów usuń te tracki, znów zaczepiaj ksywki Co robią te liczby bez labelu, większe niż Ty Nie bądź już zły, że się skończyła farsa Wiem, będziesz to ciągnął i dalej chciał mlaskać Spij sok mi z fiuta i papa Podpaska (papa podpaska) Papa podpaska [Zmiana bitu, Interludium: Teabe] Joł, joł! Sokół to się wstydzi, że ma w katalogu taką kurwa Podpaskę jak Ty. Frosti Rege... Wiecie co robi? Rucha kolegę! [Zwrotka 2] Jechałeś z takim jak ja? To skąd ksywa Podpaska? Nie pierdol farmazonów, że oplułeś mnie w KRK Nie pierdol, że uciekłem przed Tobą na Francuskiej Z Ciebie taki Pinokio - nie z nosem, ale z brzuszkiem Przy dobrym kutasie dupa się pasie I wszystko jasne, czemu wypinasz się Wiem, myślisz o mnie, chciałbyś zagadać Ale nie wiesz jak, więc tylko obrażasz Wiem, że mnie lubisz, bo się wciąż czubisz Poliż (?), nie lubisz do buzi Geju, grubasie, brzydalu Ty wstrętny Przy Tobie to orku ja jestem w chuj piękny Raper, model, influencer Bloker, aktor, i co jeszcze? Na tym wszystkim robię pęgę A ty możesz siąść na berle Jestem romantykiem, z czego się śmiejesz? Pół roku po cierpieniach wydałeś listy przecież Płakałeś jak pizda, żeby zapomniała chciałeś Ty tępy hipokryto, sam już o tym zapomniałeś? Rozliczam z przeszłości, a ty za "Dilera" Track co ma pięć lat, podmiot liryczny to nie ja KSSK zabawa, beka z kopii Francji Sprzedałem w chuj dresików i te kominiarki Nagrywam sobie traczek, luźny jak twa dupa Wpadam i baniaczek, całkiem spora suma Nie byłem w Młodych Wilkach, olałem też labele Serdecznie nie pozdrawiam: ja i przyjaciele WYPIERDALAJ!
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Teabe