Trrra Freestyle

Lyrics
Nie wiem co śpiewa ta szmata w chórkach Mam nadzieję, że nie jebać zoo Powiedzcie coś sensownego a nie ile zer za show Kurwa mać dekada w rapie wybije za rok I pewnie w najbliższym czasie wóde wypiję za to Zaczynałem poniżej dna Jakbym słyszał swoje rzeczy dzisiaj zdissował bym się sam Fala krytyki to było tsunami I nie w internecie tylko w życiu byłem wyśmiewany Kurwa czaisz?! Niepodawali graby Potem wyszło kto jest jaki się zmieniły sprawy Byłem małolacik, który niezatracił wiary Kolekcjonowałem zwycięstwa, a nie ofiary To jest kurwa dowód, że podniosę się znowu Nie ma znaczenia czy przy tym narobie se wrogów Kubuś ze stolicy, motywacji mam za ośmiu Jeśli będzie trzeba mordo znowu stanę w ogniu Dieta pudełkowa bo wpierdalam wszystkie płyty z Polskim rapem I się dziwie co chłopaki wy tam wyczyniacie W dodatku lizanko dupek przy każdej okazji Najsmutniej widzieć jak chcecie być na siłę fajnie Marny spektakl, żal mi jest Was Wyginacie się po atencję już na fitness class Młody marzyciel, na szczycie tam widzę Nas Albo hajs życie, strzał w dychę albo jebać Już mi bania pęka, jaram se blant Ulica jest zimna ale katane mam Bardziej pakamera niż panamera Jest hajs na melanż a nie ma na relaks Takie życie łapię szpontfon, robię szpont call Wpadaj na szpontbazę, zgotujemy szpontsos Dedykacje śle tym blokom wariaty Wyjdzie na dobre życie w pogoni za flotą Jebać kurwy co czekają tylko na potknięcia Myślałeś, że ziomek a z ukrycia robi zdjęcia Truman show na streecie, paparazzi jebać frędzla Moja chata to nie poczekalnia na chuj żeś się przypałętał? Jakiś młody Parandowski mitoman Z twoją kliką, nie poszedł bym do prasowiaka na lunch Co dopiero robić pizdo hajs Wypierdalaj, nienawidzę takich jak ty i trzymaj się z dala Nawet po kokonie nikt nie będzie z Tobą gadał Nie lecą pozdrówki, a może polecieć chara Ciebie to się serio nawet musi wstydzić mama, Nananana Idziemy na party, nie piżama, do szklanki wódzina A jak karty to trzy dawaj, ja blanty zawijam dwa Nie liczą się hajsy jak biba trwa Nie myślę o niczym dopóki mnie nie przywita kac Życie to jest dziwka no bo dyma nas A po wszystkim zamknięte drzwi Na razie no i znowu jesteś sam 6 metrów pod ziemią, jakbyś wstydził się najbardziej Byle by niczego nie żałować Traaaaa
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Frosti