5gram

Lyrics
[Zwrotka 1: Floral Bugs] To Floral Bugs, pizdo ciągle chory rap gram Takim jak ja, chcą nakładać kaftan Bacdafucup jak Onyks krzyczę back pack Ty jak proktolog, no bo to gówno sprawdzasz Bękart diabła, poeta dziewiątego kręgu Noszę pentagram, wycięty żyletką na ręku Toniesz w konszachtach, jak Kraken piekielnych odmętów Twór Oskara Wilde'a, unikam portretów Zapisuję swoją księgę, tak jak Belial Z każdym dniem wydycham więcej zgniłego powietrza Całuj sygnet piesku, mów mi per ekscelencja Bugs to czarny kozioł, więc odstaje przy owieczkach Ciągnie się biały dym z komina Bazyliki Piotra Tłumy czekają na decyzję patrząc w emocjach Lecz zamiast kardynała, to mój ryj wystaję z okna I zamiast Habemus Papam, to krzyczę więcej ognia [Refren: Floral Bugs] Bugs to wysłannik piekieł Zepsucie puszczam w eter No i czego chcesz więcej Wciąż jestem tym, czym ty nigdy nie będziesz Bugs to wysłannik piekieł Zepsucie puszczam w eter No i czego chcesz więcej Wciąż jestem tym, czym ty nigdy nie będziesz [Zwrotka 2: PRO] Mówią, mówią, bo to potomkowie czarta W dobie grobowych ballad, poeci w nike'ach W sumie racja, wrzućmy coś na ruszta Nie odrzucę tego zapro, bo wiem, że będzie uczta Bugs dawaj mięso, gdzie je skitrane masz Pogadali w dzienniku o poszukiwaniu ciał Stary wjeżdża, naszykuj widelce Za ten czas, drobny wykład o tym, kim jestem Wysłannikiem fortec, nigdy lichym parobkiem Wielu ludzi to robactwa, a świat to nie magnolie Chcieliby mi wybornie, naubliżać man A jedyne co mi mogą, to polizać pentagram Odrobinę cham styknie, zapinam pasa (eeee) niełatwo Nie dla psa kiełbasa Dawaj żreć, na patelni smażą mózgi I w sensie dosłownym, bo zżeram wszystkie rozumy Ujadającym ryjkom, powyrywam struny I zaraczę się nimi w świetle srebrzystej luny Zawistne kuny macie na plecach, nie syty wzrok Powoli spija wasz czerwony sok, czerwony smok Synu polej kolej, cały stół pokrył szron Upychamy się krytyką, co podkurwia moje flow Tate nie zna słowa głód, jak Jongmen więc Wigilia THX za gościnę Brain Dead Familia [Refren: Floral Bugs] Bugs to wysłannik piekieł Zepsucie puszczam w eter No i czego chcesz więcej Wciąż jestem tym, czym ty nigdy nie będziesz Bugs to wysłannik piekieł Zepsucie puszczam w eter No i czego chcesz więcej Wciąż jestem tym, czym ty nigdy nie będziesz [Zwrotka 3: Floral Bugs] Wy milczenie owiec, ja wciąż mówię słowa Jakich nigdy nie powiesz Zostaję sam popiół, z tych wejdą w drogę Pobiegnę jak Balrog, a za mną sam ogień Ja z czarnym zakonem, wciąż bezczeszczę słowa I wejdę na głowę ci, tak jak zakola Wy to waka waka, ja to pieśni pogan W labiryncie życia, mówią mi Minotaur Ilu z nich chciałoby wejść tutaj I tak jak ja słowem znów skandal robić Oni wciąż wymówki i daremne kiwki A ja strzał z przewrotki jak Ibrahimović Działam im na nerwy i zaburzam komfort Jak chcesz możesz, wylać żale na facebooku Lecz prawdziwy ból, poczujesz ziom wtedy Gdy będę ściągał, se twój face z moich butów Kwas żołądkowy, liżę jak LSD To król kontrowersji jak M albo Elvis Światu znów daję kontrę wersy Będę kością pieścić, kontent młodej wiedźmy (aah)
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- PRO (POL)
- Floral Bugs