W Plecy

Album cover art for "W Plecy" by Flaszki i szlugi

Flaszki i szlugi - Rap, Polska

W Plecy

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Mam tak mało hajsu. Suki suki bar bar Ala ma kota, a kot ma diamentowy kajdan Ja mam Alę bo mnie stać, hajs daj Masz. Zmywamy żale bezahlen każ, płać, masz like Wypierdalam sos na stos, na byle co Taki los. Daj głos na sto, na nowy dom My mamy moc – tak mówią karty zbliżeniowe Pa-pa-pass payday PIN otwiera mi drogę Ma-ma-master card. Meble nowe – Ikea Stare trafił szlag bo-bo-bo nurt się pozmieniał Siema, świnio. Chcesz śmigać w nowym wdzianku? Z okazji poniedziałku? Cel galeria, jebać bilon, 200 masz tu Zbliżam pewnie Master Card Visa, debet, płaci pan, każdy kaprys znam Uwaga! Koniec środków na karcie A przecież wydawałem hajs tylko na żarcie [Refren] Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic Nie przytulisz nic Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic [Zwrotka 2] W tym miesiącu będzie grubo, wezmę więcej niż potrzebne Będę do tyłu ze stówą - to ba-ba-ba-ba-ba-bardzo pewne Niech to przeklnę. Tyranie, tyranie... pech Więcej wydaję, wydaję, wydaję dwie pensje Królowie jak wszy rozchodzą się niestety, chuj z tym Dogadany bank, debet, sny, amen Pacierz to dostatek, niejedna ma imię i nazwisko Czarnecki, Sołowow, Solorz-Żak, Gates – zrób miejsce mistrzom Nie śpij. Idole na plakatach Chcę Zygmunta a ciągle Mieszkiem zamiatam, kurwa Żadna strata, ja i tak trochę zarabiam Średnia krajowa – pewniak, to moja matka Pierwsza porażka. Wiesz, przed pierwszym basta Hajs noszę w naparstkach, byleby wpadła kolejna trzynastka Jakby powiedziała każda matka: to bardziej niż głupie Jedno oddawać pod zastaw żeby kupić drugie [Refren] Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic Nie przytulisz nic Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic Nie przytulisz nic [Zwrotka 3] Sałata – chuj nie nazwa, nią się chociaż najesz Albo potyraj do rana i opierdol hajs na śniadanie Na drugie danie: gorące kilka kilo monet I na deser w śmietanie złoty samorodek I ci wszyscy dranie, ziomek (Boli mnie bęben) Mają wściekliznę mózgu na szastanie sosem wszędzie Na tyranie w pocie czoła i z wędzidłem w gębie Po to by wydawać hajs na trzy telefony, pięknie Powinienem mieć na to wyjebane, ale nie mam Wybacz, że się przypieprzam ale to poważna kwestia Przestań stękać! Ok, szmal wyrzucaj choćby w błoto Ale nie mów potem, że Ci go brakuje, idioto [Refren] Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic Nie przytulisz nic Nie masz, nie masz, a wydajesz, wydajesz, wydaj Kies, choć bieda, jest bieda, jest bieda Pa-pa-pass pay, dotknij, zbliż, ale nie przytulisz nic Nie przytulisz nic

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Producers
  • Jordah