Polepiony

Lyrics
[Intro] Dokąd, dokąd, dokąd... A jak... Dokąd, dokąd, dokąd... A jak... Dokąd, dokąd, dokąd... [Zwrotka 1] Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem Jedna mówi: "Chcę stąd wyjść", druga mówi: "Ja zostaję" Wiem, że to jest męczące nie tylko dla mnie Lecz dla tych, którzy ze mna przebywają – mówią: "Nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian" – pewnie racje mają Bo we mnie jest orkiestra, która grać razem nie daje rady Jedna część zadowolona – przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany Druga na to: "Pieprzę, ja nie nadążam, wysiadam" Czasami więc zdarza się, że nie wiem, czego chcę Jedna część mówi: "Jest tak dobrze", druga "Jest tak źle" Tyle sprzecznych myśli, by czas pozszywać I wyciąć to, co złe, niczym chirurg wycina wyrostek Patrzę czasami na moje dłonie: lewa – młoda, jakby wiecznie wypoczęta Prawa – pomarszczona, spocona i wiecznie napięta Jak sytuacje, w których wychodzi złość, bo wygrywa z tą drugą stroną Wypowiadam wtedy słowa, które bolą... [Refren] Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć" Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć" [Zwrotka 2] Więc jestem jeden, czy jest nas dwóch Rozmawiam ze sobą, siedząc na kanapie i nie ma nici porozumienia Już wiesz, dlaczego moja twarz tak szybko się zmienia Jest nas dwóch, dwoje czy troje Bo niczym w kalendarzu daty, tak szybko zmieniają się moje nastroje Ty pytasz: "Co jest? Co jest?" A trzeba mnie złożyć od nowa, część po części jak klocki Pozszywać do kupy, bo na razie chcę zarzucić nogi na stół I nie robić nic, i tylko czekać, aż ta druga część przyniesie mi zakupy Lecz nie mogę rozerwać się, choćbym bardzo chciał Jedna część chce leżeć, druga namawia, bym wstał Jedna chce spać, a druga robi wszystko, bym nocy się bał Ktoś mi mówi wczoraj, że widział mnie w mieście, jak gadam sam do siebie Ja odpowiadam, że wypuszczam z gęby różne odgłosy Najpierw mowię "Idę tam", a później "Nie, nie idę, ja mam dosyć..." [Refren] Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć" Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć" [Zwrotka 3] Tyle sprzecznych zdań przeczących sobie nawzajem Wypowiadam w tak krótkim czasie Nie dowiesz się, co myślę, przyglądając się mej mimice Ona nie zdradzi nic, nie, nie zdradzi nic Jest mnie dwóch, może trzech, tylko ty możesz temu zaradzić Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku, poukładaj mnie, proszę Bo taki podzielony na części jestem zupełnie do niczego, poskładaj tak, jak dziecko składa klocki lego Jeden do drugiego drugi do trzeciego A wtedy usiądę wygodnie w fotelu, zakładając nogi na stół I polepiony solidnie, by nigdy nie było takiej siły, która znów pozdzieli mnie na pół Będę się czuł jak nowonarodzony, jak z zarzutów oczyszczony Sam z sobą pogodzony, stanę przed Tobą o tak Od dołu do góry przez Ciebie polepiony Ja się nie zmienię, więc poukładaj mnie, a ja zapuszczę w Tobie korzenie [Refren] Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć" Ona mówi: "Usiądź wygodnie, ja polepię i zlepię w jedną część Tu muszę naderwać, tu muszę zszyć, byś mógł we mnie odtąd żyć"
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Fisz