Przeciwne Bieguny

Lyrics
Ja wyjeżdżam tutaj windą ponad chmury,szczyty,góry i dom A moje zmyślone imperium patrzy czy zrobię krok Miejsce które dostrzec,nierealnym na każdy wzrok Jest tak bardzo namacalne tylko dla twoich rąk Siadam na chmurze,na górze gdzieś ponad wszystkimi głowami Może odetnę się w końcu od obłudy i zdrady Siadam zmęczony,uśpiony twoimi wszystkimi słowami I chyba ich końca nie chcę usłyszeć za nic,za nic Szukam momentu w którym chcesz mnie rozumieć I zburzę te mury które wciąż tu budujesz Bo stoimy oboje na przeciwnym biegunie,i że niby trzyma nas przy sobie tylko grawitacja I akcja,reakcja i kasa,kulminacje I koniec i basta,to jest nierealne dla mnie,bo widzę tą pannę,gdzieś mi znika we mgle To takie banalne że tak mija mi dzień (Ja wiem!) że to temat nie na teraz (Ja chcę!) przecież ciągle się zmieniać (Tak biec!) bez chwili wytchnienia Po prostu zaczekam aż wszyscy przebiegną,o! Nie ma co ganiać jak ślepy w muzeum,jak ćpun za dragami Jak masz na to serum to po co udawać że nie kumasz więcej niż pozostali Mieć,więcej godzin na dobę Deszcz,rozbija się na betonie A ja znowu moknę na pustym balkonie i nawet nie myślę o tym,to jest najgorsze Jeden zgrzyt i jest efekt motyla,mamy tę Ą chwilę by chwilę rozkminiać Ja swojej trzeźwości nie mierzę w promilach I przyszła ta chwila gdy chcesz to pojebać,oo...
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Feno