Jeden melanż

Lyrics
[Intro: Oxon] Pow, pow, pow, pow, pow Ej joł, sprawdź, faza jest taka słuchaj Dostajemy w kurwę pieniędzy Na ten jeden, jedyny skurwysyński melanż, joł Sprawdź [Zwrotka 1: Oxon] Jeden melanż jak killer, więc zawinę wam to Idę za chwilę, zamówiłem limuzynę na dom Bo to za skille i flow, zbieram drużynę, już są Wyruszam na zieloną milę, wiem, że zginę tam, joł W limuzynie sieją zamęt, modelki znane potem Chociaż nie tak przejebane, jak te, które zgarnę potem Dziś nie martwię się o marne dwa złote Dziś mam karnet na najby, wynajmę nam hotel Nie ma ludzi, których po głowie fifka kopie Ziemia pokryta skunem, każdy może być na topie Jeżeli piwka żłopiesz, popatrz z bliska i odstaw browar Płynie Crystal, jest nocka droga Mam na sobie parę tysi, w sobie jeszcze więcej Mam ze sobą trzy kobiety, kumple też chcę tercet Nie ma sprawy, przenosi się zabawa w parter Dzwonię do zioma, tak się składa, że już spadam na czarter [Refren: Oxon, EsZet, Oxon & EsZet] Jeden melanż, nie zamulę, tak jak pizda dzisiaj Będziemy palić dla palenia i pić dla picia Jeden melanż, dziś odpada mi z flotą kłopot To opowieść o dwóch typach, co hajs topią w błoto Jeden melanż, nie zamulę, tak jak pizda dzisiaj Będziemy palić dla palenia i pić dla picia Jeden melanż, dziś odpada mi z flotą kłopot To opowieść o dwóch typach, co hajs topią w błoto [Zwrotka 2: EsZet, Oxon] Dziś będę VIP-em, ekipę weź na wbite w hamera Wy macie lipę z limitem u nas hiper to melanż Poznałeś komfort, weź się tu z chamstwem hamuj Tam czeka Concorde, lecimy do Amsterdamu Tego mi diler nie sprzeda, hajs przywilej, niech zgadnę Wygrałem bilet do nieba, wydam ile zapragnę Nie na siłę tam wpadnę, poznać musimy zabawę Lądujemy w coffee shopie, nie kupimy tam kawy Palę trawę jak pożar, ziomy ciągną do Merza Cel - willa z basenem, no i bongo morderca Lubię fazę, co kładzie mnie na deski, rzecz gustu Panna sypie mi koks, wciągam kreski z jej biustu Lamus przysnął tu z boku, ja z nudystą u boku Piję czystą bez soku, mogę wszystko jak Sokół Lecz teraz zdupcam, koniec wreszcie śmiechu Dzwoni telefon - joł, widzimy się w mieście grzechów [Refren: Oxon, EsZet, Oxon & EsZet] Jeden melanż, nie zamulę, tak jak pizda dzisiaj Będziemy palić dla palenia i pić dla picia Jeden melanż, dziś odpada mi z flotą kłopot To opowieść o dwóch typach, co hajs topią w błoto Jeden melanż, nie zamulę, tak jak pizda dzisiaj Będziemy palić dla palenia i pić dla picia Jeden melanż, dziś odpada mi z flotą kłopot To opowieść o dwóch typach, co hajs topią w błoto [Zwrotka 3: Oxon, EsZet, Oxon & EsZet] Wysiadam z samolotu, teraz wybierzemy knajpę Podbija EsZet - witaj pegaz, gdzie idziemy najpierw Jestem tu chwilę, stary tu się nie da zamulić Nie ma problemu z hajsem, choć za wszystko trzeba zabulić Nikt nas tu nie ma za króli, masz to zrozumieć [?] Jesteśmy rangę wyżej, poznają gdzieś niunie dwóch asów Skoro o kartach mowa, gra będzie warta słowa Wbijamy do kasyna, krupier daje nam tasować Potem ruletka, kręci się jak magazynek Nikt dzisiaj nie zginie, choć [?] plaga, synek Bierzemy dwie najlepsze, teraz się nie pieprzę z nimi Na dachu jest jacuzzi i Azjatki jeszcze w mini Palę jointa, po czysta palę trzysta jointów Leje się czysta, to niezły stan [?] w końcu Ruszamy dupy z jacuzzi skute jak kłódki w pokoje To był jeden melanż, teraz pobudki się boję
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- EsZet
- Oxon