Epickie pierdolni3cie

Lyrics
[Zwrotka 1: Epis DYM KNF] Epickie pierdolnięcie znów wita was na bitach Tym razem więcej gości, ale dalej solo płyta I dalej kawał życia w muzykę zawinięty Ja nie pokonuję, ja prostuję zakręty Łojojoj, siema, siema, siema Łojojoj, a pozerów jebać, jebać Ajajaj, hybrydowe zwroty Jak jebną atomówki, będziesz ścinał mutant-topy Oczekujesz zwroty lub czekasz na atencję Powiedział, że się dogra, ale za 1500 Ksywy nie wymienię, old schoolowy mainstream Pamiętaj koleżko - ostatni będą pierwsi Jebać, świat należy do ciebie Ja jeżdżę Genesisem, kiedyś będę GT-Rem Albo mnie poniesie i wyjadę do Tybetu Albo zostanę konstruktorem taboretów [Zwrotka 2: Kaczor BRS & Epis DYM KNF] Epickie pierdolnięcie, zza chmury czarnej cię witam Albo zjeżdżam pod Żabkę, albo Bentleyem się kiwam Odcinam fałszywe grono, i mój brat ze Śląska ze mną Po kolana kiedyś wodą, zaburzone miałem tętno I choć nie żyje się lekko, o wszystko się walczy Wracasz z tarczą, albo na tarczy Bóg na niebie mordo jeden, na ziemi kurew tysiące Podkarpacie dzieli chlebem, oczy tu zalane woskiem To epickie pierdolnięcie, Kaczor z Barskiej, loco, siema Na niebie patrzy się tercet, lasy palą, szumi rzeka Ziemia trzęsie pod (?), rap od serca koi duszę Whisky, wóda, ananasy, tutaj poprawiane buchem Nie docenisz ziomeczku, to na pewno cię pokręci Czaszki chemią poprawione i za winklem konfidenci Mamy moc w sercu tą bracie, a mama na niebie patrzy Bo walczyk uliczny ściąga, a mgła przykryła tu Tatry [Zwrotka 3: Epis DYM KNF] Szponcą na klipach, że towar na wadze To kurwa zabawne jak kawały w Familiadzie Jadę z tym równo, epickie pierdolnięcie Dzieciaki się bujają na rapowym przekręcie Wszędzie jest miejsce, a nie w kryminałach Ale jak trzeba wszystkich pakują od strzała Systemowy banał i co ci będę gadał Małolat ma pieniądze, ale nie musi być banan Pamiętasz? Altana nieraz leciała z dymem Epickie pierdolnięcie na urwanym filmie W końcu zrozumiałem, czego chcę od życia Bez wódki przeżyję, bez wody nie ma życia Skryta świadomość wyszła z jaskini Lepiej chodzić do sklepu, niż do kantyny Nawet te spiny już nie mają sensu No chyba, że spinasz głębokie mięśnie pleców [Zwrotka 4: Kaczor BRS] Mocne mamy pierdolnięcie, na nikogo tu nie liczę Skoki zarzuć, na aptekę i kup se hydroksyzynę Tic taców już tu nie tykam, byś miał mocne granie, loco Upadasz na ziemię albo jak NASA lecisz wysoko Witam poetyckie grono, marzenia, to dasz se rade Ostatnimi pierwszymi będą, a pierwsi osrają srakę, loco Lecę wysoko, to epickie pierdolnięcie Sam to wszystko budowałem, nie pruj się, popraw badejkę Z ulicy na legal wchodzę, nawet nie miałem złotówki Buja się jak w bramie rezus, jebać wasze potańcówki Osadzone sadzą lufki, będę mówił o problemie Może jedna dusza znajdzie w modlitwie tu odnowienie, elo Wchodzę na rejon, moja nuta czyści teren Popalone Styki, elo i epickie pierdolnięcie Serce wypełniam semtexem, a raca leci do góry Młode pokolenie rusza, co trutkę ma tu na szczury [Zwrotka 5: Epis DYM KNF] Jak grałem w piłkę wodną, to też byłem problemem Puszczały mi nerwy - ładowałem na szczenę Sprawy, zamiany - sędzia, ty chuju Emocje to emocje, rozpierdol jak w ulu Siemano ziomulu, już mija nam piętnastak DYM KNF - subkultura miasta Kiedyś to bazgrał po ścianach mołotem Bytom to miasto tonące w chromie Kulturą tu ziomie srebrne wyczyny I znowu porządkowe wjebane w maliny Kombajny Alpine tu chodzą pod ziemią Tata rządził kopalnią, ja urodzony czwartego W Barbórkę kolego, Szczęść Boże - szacunek Z pogardą na Wiejską, tam nikt nie rozumie Śląsk, Śląsk, epickie pierdolnięcie Jak nie wytrzymujesz, weź na nerwy Persen
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kaczor BRS
- Epis Dym KNF