Marymoncki Dżon

Album cover art for "Marymoncki Dżon" by Elektryczne Gitary

Elektryczne Gitary - Pop, Polska

Marymoncki Dżon

0 Plays

Duration: 6:36

View ArtistView Album

Lyrics

Kiedy Żoliborz kładzie się spać I znów do ryła trzeba coś wlać On bierze siatkę w Marlboro kolor Wsiada w taryfę, bo jest szeryfem I do nocnego kroki swe mierzy; Nerwy go biorą, że jest nieświeży Kupuje flaszkę, siada na ławce Prostuje grymas, poprawia czkawkę To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon To on, to on, to on, to marymoncki Dżon To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon To on, to on, to on, to marymoncki Dżon Jedna go kocha, bo jak szaleniec Sprowadza towar najlepszy z Niemiec Druga uwielbia go okrutnie Bo dał jej czadu w motelu w Kutnie A trzecia żona strasznie płakała; Nie ma już Dżona, cześć mu i chwała I nie otworzy już blaszanej szczęki; Stracony Dżony z rosyjskiej ręki To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon To on, to on, to on, to marymoncki Dżon I straszna plotka pod halą hula W dymie petardnic rozbłyska po niebie Nie handluj nigdy cudzesami Palenie lub zdrowie należy do ciebie To on, to on, to on, szczękoblaszakowiec Dżon To on, to on, to on, to marymoncki Dżon

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Credits Not Found