Takie życie

Dudek P56 & Radzio & Areczek PRG & Kłyza (POL) - Rap, Polski Rap
Takie życie
0 Plays
Duration: 3:54
Lyrics
[Zwrotka 1: Radzio] Uważaj mordeczko nie życzę ja tobie Byś ocknął się w celi czy przywitał z bogiem Z farcikiem złodziejem, ale tylko tym prawilnym Gdy patrzy ci w oczy nie czuje się winnym Gdy widzi Cię w potrzebie to zawsze ci pomoże Chroń ich dobry Boże na niebezpiecznym torze Gdy wszystko się pierdoli i pada na cyce Pseudo się wypina, choć w oczy tobie sprzyja Nazywać siebie bratem Ty raczysz go Gotówką dobrym słowem i batatem Ta kurwa znów po cichu mówi I w duszy się śmieje jebać szuje jebać Fałszywi przyjaciele nie po to by zabłysnąc Ale po to by przekazać, bo nawet gdy nie widzisz Wciąż czai się zaraza odchodzisz parę kroków I znowu sieja ploty, a gdy staliście wszyscy To jaki chłopak złoty to jaki chłopak bystry Ktoś znowu cos pierdolił no co Ty same znajome mordy Same znajome pyski szacunek przede wszystkim A jednak znowu skucha mój drogi kolezko Bo wpadło mu do ucha i poszło dalej gdzieś to Dotarło do tamtego a teraz krzywisz pizdę Wykręcą twoją mordę latałeś na języku pakując siebie w torbę Przychodzi znowu piątek to może jakieś piwka Nim spojrzysz nim wstecz już piana leci z pyska Kiermana wyczyszczona na zeszyt zaciągnięte Trzy dniówka zaliczona a korki znów jebniete Który to raz z kolei spotykasz swoje mordy Weź kurwa sobie przemyśl co znowu odjebałes Bo ja do Ciebie z sercem a Ty znowu ubliżałeś Choć tak się zarzekałeś ze to się nie powtórzy Nie będzie takiej akcji Ty znów nie miałeś racji Ryj cały znów czerwony i klipa zajebana Trza wcisnąć tutaj pauzę i spojrzeć z drugiej strony Bo ile będziesz chodził taki napierdolony Czas zrobić cos ze sobą przemyśleć swoje błędy Iść znowu prostą drogą omiń korytarz krety Być znowu uśmiechnięty, bo każdy chłopak wie Że jesteś ogarnięty hamulec ostro wciśnij I zostaw sobie murze, bo liczy się rodzina W niej masz poparcie duże nie chce dla Ciebie źle Nie odpierdalaj dłużej północno praski klimat Bo tutaj wychowany gdzie swój za swoim pójdzie I łeb już rozjebany niestraszne mu są blizny Nie straszne mu są rany, a gdy nie nasza racja To wtedy wysłuchamy to wtedy przemyślimy Charakter mam uliczny godności nie splamimy Gdy przed oczami kraty, bo droga była ślizga A kurwy znowu biją Ty mniej otwieraj pyska I lec dalej sztywniutko zachowaj dobre imie Uszanuj co dostałeś, bo jak ci pęknie dupa To zycie zmarnowałes [Zwrotka 2: Areczek PRG] Wstaje pochmurny dzień gdzie słońce Twe zakryte Za plecami knują plany kurwy, chowaj, chowaj wite Rusz w drogę dzieciaku z głową, przemyślanym słowem Oby macki systemowców nie wjeżdżały Ci na głowę Ogarnij tą mowę, mowa, która mówi śmiało Dzielmy się ostatnią kromką, choć czasem jest jej mało Żeby wszystko się udało, odrzuć tych, co niepotrzebni są Zadbaj o swych bliskich, lecz nie wszyscy, bo nie wszyscy są Tacy, jacy być powinni nie wszyscy są niewinni wiedz to Za wolno ziomuś dawaj kręć to No i weź to do siebie, że niektórym w piździe ostro się jebie Mówię do Ciebie teraz jak to było nieraz wiesz A więc czego jeszcze chcesz, wypierdalaj też bierz bierz go do japy Ze mną wariaty Wrzucamy to na katy jak przed laty, a Ty jesteś sam Już od niepamiętnej daty wiemy, chcemy, pierdolimy chłam Wbijam [?] co teraz z wami sprawi Że dobry chłopak wstanie, a fałszywy się udławi Za tych, co są pokarani przez bezwzględny sort Pamiętamy, bo my z wami i niech się ciągnie knot PRG, Miejski Sort, nie do zdobycia fort Co Ty kurwo pomarańcza czy tenisowy kort Szarańcza samozwańcza, wypierdalaj czort Bo niepotrzebny struż wśród dobrych ludzi kot Kot, kot był niejeden, a teraz to ma biedę Dupa, dupa jak chelupa, mistrzuniu majster wedel Dumny jesteś z tego, czy nie chciałeś zrobić czegoś Ale znowu zabłądziłeś bez powrotu kolego Kolega taki to do lachy przylega i o to biega, że Nie okradaj swego z tego, czego nie okradłby Cię No bo wiedz jak to boli, nie trać kontroli Nikt więcej na to Tobie tutaj nie pozwoli No i gniew się wyzwoli niepotrzebnie Niejeden biegnie, zastanowi się dopiero jak polegnie Jak to jest, że musisz to dostrzegać Choroby naszych ulic zawsze będą nam dolegać Więc uważaj, bo żyje się tylko raz Brat dla brata brata katem, nie zrozumieć to czas, czas Właśnie tak, raz, raz [Zwrotka 3: Kłyza] Gdzie syreny policyjne hałasują tu co chwile Ile mordek na przypale dusi w dłoni wilczy bilet Ile razy już to czułeś coś w rodzaju polowania Kiedy myślisz, że to koniec nowa szansa się wyłania Pot na czole dreszcz na plecach analiza tej sytuacji Bierzesz rozpęd i się zrywasz przypał jest na Twojej stacji Ryzyk fizyk mówisz sobie tak jak mawiał pewien wiersz Łatwo nie oddajesz skury no bo wolny być wciąż chcesz Bomby błyszczą są już blisko w prostej linii też już są Nie hamujesz biegniesz ostro tempo klucze sto na sto Dajesz w lewo między bloki szanse Twoje się zwiększają Skok przez siatkę przez boisko, by się nie dać złapać pałą Twój blok jest klatówa windą wjeżdżasz już na górę Łapiesz oddech smak ryzyka jest wliczony w tą strukturę Dziś Cię farcik nie opuścił, choć niewiele brakowało Chuj do mordy konfidentom oraz policyjnym pałom Jesteś w domu już bezpieczny i rozmyślasz co się stało Gdzie byś był i co by było, gdyby to psom się udało Gdzie zatrzymać no i znaleźć to, co było w Twym plecaku W oczach kraty by męczyły mówię Ci to ja chłopaku Życzę Ci z całego serca oby słońce Ci świeciło By w Twym domu było dobrze by gościła w nim wciąż miłość Byś nie musiał ryzykować by Ci zawsze się udało Takie życie pewnie powiesz życie Ci go bez przypału [Zwrotka 4: Dudek P56] Pobicia kokosy buchy życie bez skuchy tak widzi Dzieciak widzi wkoło żydzi do własnej kiermany tylko Choć nie szydzi to się wstydzi nikt go nie przekupi z serca Zobacz światło nie jest łatwo wyjąć wiertło, gdy się wwierca Otwórz oczy zobacz w lustro i przekrwione oczy Pociąg Twój spierdala więc się postaraj tam wskoczyć Ludzie bloki ludzie kamienice ludzie życie Kurwy podpuchy racuchy się przyzwyczaj tak to idzie Kiedyś bym oddał rękę dziś pewnie bym jej nie miał Wczas obudzony szybko bym swoje życie zmieniał Natchnienia błędy cuda najlepszy nauczyciel Musisz wierzyć, że się uda kurwo buda na szczycie Dobrzy ludzie Praga pozdrawiamy tych, co trzeba Gdzie zabawa gdzie oprawa tu gdzie cegły, a nie drzewa Miejski Sort PRG Radzio Kłyza DUDEK Prorok Rap, jak towar na ulicy jest tego sporo Za zasłoną się kitrają w oczy sprzyjają uśmieszki Niech chłoną ognisko z oponą opary Ty czeski pan kolo Pikolo koralu Ty balsamie pomorski naucz się brać pomału Szału można dostać się wydostać z wiru Ciężko Jakieś matoły kopią doły nie szpadlem a ręką Jak chelupiarze klekną zdechną wcześniej pękną Takie życie Prorok 56 to tętno Otwórz oczy zobacz często chmury, lecz przechodzi Zobacz promień słońca zobacz co Ci szkodzi Ludzie młodzi wychowani ludzie przeszli dużo złego Teraz idą dalej nie pytaj dlaczego To nie klocki lego Twoje ego kontra życie Często w kwicie siedzi zobacz pieniądz rozpędzony pociąg Do tego z ochotą każdy jeden to jeden tamto Takie życie ziomuś takie życie ja znam to [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Dudek P56
- Radzio
- Areczek PRG
- Kłyza (POL)