Proch i Pył

Lyrics
[Tekst piosenki "Proch i Pył"] [Intro] 48 wersów usypane prochem [Zwrotka 1] Gdzieś za górami, za lasami, byku żył se chłop Nosem trop złapał, siedział na odwyku Życie kop, dostał kod raz i drugi po poliku Nie mógł się otrząsnąć z tego, wyjebał się na chodniku Mama pytała się: synu co ci dzieje się z oczami? Czemu całe są i zaklejone łzami? Mówił: mamo, to jest nic, w myślach dosięgnąłem granic Nie bój się proszę, uspokój się, nie żyjmy problemami "Tonę w nich" nie powiedział, patrzył na nią i się trząsł Nie mógł ruszyć się, między nogami zawiązał się pląs Chciał tu wypowiedzieć coś, ale coś mu tu nie wyszło Wpierdolił se w banię, stał jak dąb, gdzie boisko Rówieśnicy grali w piłę, on się na nią patrzył tylko Z roboty go wygnali wszyscy wyszli dalej… Zmyłką okazał się plan, tylko raz i tylko trochę Urodził się człowiek, patrz, a po chwili stał się prochem [Refren] (W pył) Zamienił się cały plan, który mogłeś obmyśleć (W pył) Nie poradzisz sobie sam, gdzie znaleźć z tego wyjście? (W pył) Nie zamień się byku od zabawy do odwyku (W pył) Wpierdolił się typ, brak mi sił, w gacie siku (W pył) Zamienił się cały plan, który mogłeś obmyśleć (W pył) Nie poradzisz sobie sam, gdzie znaleźć z tego wyjście? (W pył) Nie zamień się byku od zabawy do odwyku (W pył) Wpierdolił się typ, brak mi sił, w gacie siku [Zwrotka 2] Dalej wsiadł do samochodu i zabrał ze sobą ziomków Jest przekozacki wieczór, szybko nie wrócę do domku Na dworze ostro pizga, oni się tego nie bali Zatrzymali się na drzewie, furę spalili naćpani Zajebali [?] i wrócili na rejony Matula w domu płacze, cały świat popierdolony Jutro sobie wytłumaczę, że już więcej tak nie będę Tłumaczył sobie rok, potem drugi, dalej werbel On się bawi, włos siwieje na matczynej, byku, głowie On się dławi zajebany, ją zabiera pogotowie Jeden, drugi się udało, nie chcę kłamać, nie chcę mącić Wiedział, że gdy będzie leciał, może wkrótce ją wykończyć On był silniejszy od niego, słuchaj, "towar" miał na imię Myślał, że się przyzwyczai i po chwili szybko minie Zajebany w tej lawinie gdzie śnieg pada nawet w lato Skurwysynu, to przez ciebie zadzwonił, powiedział: TATO [Refren] (W pył) Zamienił się cały plan, który mogłeś obmyśleć (W pył) Nie poradzisz sobie sam, gdzie znaleźć z tego wyjście? (W pył) Nie zamień się byku od zabawy do odwyku (W pył) Wpierdolił się typ, brak mi sił, w gacie siku (W pył) Zamienił się cały plan, który mogłeś obmyśleć (W pył) Nie poradzisz sobie sam, gdzie znaleźć z tego wyjście? (W pył) Nie zamień się byku od zabawy do odwyku (W pył) Wpierdolił się typ, brak mi sił, w gacie siku [Zwrotka 3] Minęło parę lat, ojciec się w końcu odezwał Modliłem się dziś o to, żebyś w końcu, synu przestał Wiem, mama cię kochała, mówił, załatwił mu pracę Synek się w końcu ogarnął, dziś za błędy swoje płacę Zapierdalał jak parowóz, robił po 12 godzin Patrzył na rówieśników, kurwa, jesteśmy za młodzi Mówił: ziomek, już jest git, już nie piję i nie walę Trzymał się tak kilka lat, wypierdolone miał w balet Poszedł znowu do roboty, startował na kierownika Wszystko się układa pięknie, wreszcie życie me zakwita Zbiorę plon, diable won, mówił do snu, przy wieczorze Zapracuję, możliwości mam, pilnuj tego Boże Szedł ulicą, spotkał ziomka i zwolnili go z roboty Znowu raz, tylko dziś, dla mnie to nie jest narkotyk Ojciec dumny z niego był, nie wiedział, że znowu lata Odebrał telefon on, siostra powiedziała: TATA [Refren] Tu przez proch możesz zrobić sobie krzywdę Tu przez proch w proch zamieni życie inne Tu przez proch może się wszystko posypać Proszę cię, nie wciągaj go, modlę się, zacznij oddychać Tu przez proch możesz zrobić sobie krzywdę Tu przez proch w proch zamieni życie inne Tu przez proch może się wszystko posypać Proszę cię, nie wciągaj go, modlę się, zacznij oddychać [Outro] Zacznij oddychać Zacznij oddychać Zacznij oddychać Zacznij oddychać
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Dudek P56